Radosław Gilewicz: Ruch pokazał, że drzemie w nim duży potencjał

14.05.2013
- Jak strzelasz na wyjeździe cztery bramki i prowadzisz w meczu dwoma bramkami w doliczonym czasie gry, to nie masz prawa wypuścić już zwycięstwa z garści. Inaczej, przepraszam, jest to frajerstwo - mówi ekspert.
W niedzielne popołudnie Ruch był uczestnikiem niezwykłego meczu. Prowadził 4-2 i stracił dwie bramki w doliczonym czasie gry. - Ruch w tym meczu dał z siebie wszystko, wypruł z siebie flaki i był już w ogródku, a mimo to obszedł się ze smakiem. I to nie przez cudowne uderzenie przeciwników, a przez własne proste błędy w ustawieniu, w kryciu, braku cwaniactwa - uważa były reprezentant Polski.

- Gra Ruchu była lepsza niż w poprzednich spotkaniach - Radosław Gilewicz stara się szukać pozytywów po remisie "Niebieskich" na PGE Arenie. - Zespół pokazał, że drzemie w nim duży potencjał.  Zwłaszcza w ofensywie, bo obrona nadal mocno szwankuje. Z dobrej strony pokazał się Pavel Szultes, który dał sygnał trenerowi Zielińskiemu, że może być alternatywą dla Jankowskiego - twierdzi były zawodnik.

Spotkania z Lechią dobrze nie będzie wspominał Marcin Baszczyński. Odniósł kontuzję, która być może zmusi go do zakończenia przygody z piłką już teraz. - To wielka, osobista tragedia tego piłkarza. Strasznie mi żal Marcina, bo to fajny człowiek, bardzo dobry piłkarz i wielce zasłużony zawodnik dla polskiej piłki. Oby nie sprawdził się dla niego ten najgorszy z możliwych scenariuszy - liczy Gilewicz.
 
źródło: ruchchorzow.com.pl

Przeczytaj również