Radoslav Latal: "Katastrofa - nie ma na to łagodniejszych określeń"
18.09.2016
Po mecz z Górnikiem Łęczna kiedy to Piast strzelił rywalowi trzy gole wydawało się, że będzie już tylko lepiej. Ale Radoslav Latal jest trenerem, a nie cudotwórcą. Kibice w Krakowie zobaczyli „Niebiesko-Czerwonych” sprzed kilku tygodni – bez pomysłu na grę w ataku, bez skuteczności i z błędami w defensywie. - Z naszej strony to było bardzo słabe spotkanie. Wiedzieliśmy, że nie będzie łatwo, jednak to co się stało można określić tylko jednym słowem – katastrofa. Nie ma na to łagodniejszych określeń. – mówił po meczu czeski szkoleniowiec Piasta. Wynik 1:0 był najmniejszym wymiarem kary, a ogromna w tym zasługa Jakuba Szmatuły, który powrócił do bramki gliwiczan. - Wisła miała mnóstwo sytuacji i na dobrą sprawę już przed przerwą mogła z nami wysoko prowadzić. Trochę zabrakło im szczęścia – trafiali w słupki oraz poprzeczki. Dobry mecz natomiast rozegrał jedynie Jakub Szmatuła. O postawie reszty zespołu nie będę się wypowiadał – ostro komentował Radoslav Latal. W końcówce spotkania czeski trener ustawił swoich piłkarzy bardzo defensywnie. Maciej Jankowski, jedyny napastnik na boisku w barwach Piasta został zastąpiony przez litewskiego obrońcę Girdvainisa. - Bałem się, że może nam nie udać się utrzymać nawet remisu. Dlatego też w miejsce Macieja Jankowskiego wpuściłem Edvinasa Girdvainisa. Miał wzmocnić defensywę i sprawić, że jakoś dowieziemy ten punkt. Nie udało się nam to jednak. Do Gliwic wracamy w podłych nastrojach – podkreślił Czech.
Zupełnie inne nastroje panują w krakowskim zespole, który po siedmiu porażkach z rzędu wreszcie zaznał smaku zwycięstwa. Czy Wisła rozegrała tak dobre spotkanie, czy to Piast zagrał tak słabo? - Moim zdaniem Wisła była lepsza przez całe spotkanie. Moi piłkarze wiedzieli, że muszą wygrać ten mecz. Dlatego też w ich grze można dostrzec trochę nerwowości. Odczuwali sporą presję, aby zdobyć tego gola oraz komplet punktów. Długo się to nie udawało, jednak oni nie stracili wiary, że to może się udać. Poprzeczki, słupki oraz świetne interwencje Jakuba Szmatuły sprawiły, że bardzo długo musieliśmy czekać na to trafienie. Na szczęście nadeszło. To nagroda za ogromną walkę, jaką zawodnicy toczyli przez całe spotkanie – tłumaczył Dariusz Wdowczyk. Bramkę na wagę zwycięstwa i trzech punktów zdobył w ostatniej minucie spotkania Patryk Małecki. - Zawodnicy pozostawili dużo zdrowia na boisku, zaciekle walczyli o zdobycie tej bramki. Mieliśmy multum sytuacji, jednak w skutek świetnej gry Jakuba Szmatuły na tego upragnionego gola musieliśmy czekać aż do 93. minuty – powiedział trener Wisły.
Zwycięstwa nad Piastem przedłużyło byt przy Reymonta trenera Wdowczyka, który mocno nadszarpnął cierpliwość zarządu, jak i kibiców. Zaś przed „Piastunkami” i Radoslavem Latalem sporo pracy…przecież nie da się w dwa tygodnie odwrócić o 180 stopni postawy drużyny, która od dwóch miesięcy jest tłem sama dla siebie. Trener to nie cudotwórca, chociaż po meczu z Górnikiem Łęczna pojawiło się światełko w tunelu, ale po meczu z Wisłą znów bardzo przygasło.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów