PZPN nie dał Ruchowi Chorzów szans się bronić. "To oburzające"

15.01.2011
Najpierw piłkarska centrala wydała pismo, w którym stwierdziła, że Ruch spłacił całe zadłużenie. Potem ukarała klub za to, że... tego nie zrobił. Grzywnę pobrała z dotacji przelanej przez UEFA.
Informacja o karze wynoszącej 100 tysięcy złotych, którą wydał Związkowy Trybunał Piłkarski, pojawiła się pod koniec listopada. Na piśmie dotarła do Chorzowa... tuż przed końcem roku. A kilka dni później wyszło na jaw, że PZPN część sumy już potrącił z dotacji UEFA. Dariusz Smagorowicz, przewodniczący rady nadzorczej Ruchu, irytuje się, że jego spółka nie miała nawet możliwości obrony i apelacji.

- Wiem, że Ruch dość długo na pismo z ZTP czekał. Nie znam natomiast kulisów sprawy zajęcia środków z UEFA, należnych klubowi. Przyjrzę się jej w najbliższym tygodniu, podczas wizyty w związku. Bo myślę, że powinienem o takich ruchach wiedzieć - stwierdza Rudolf Bugdoł, czyli wiceprezes PZPN ds. finansów, a kiedyś pracownik i prezes klubu z Cichej.

- Związek w ten sposób strzelił sobie w stopę, w sensie marketingowym i public relations. Pieniądze zabrane dzieciom i młodzieży nawet nie posłużą zaspokojeniu roszczeń piłkarzy, ale trafią do związkowej kasy. A przecież my i tak chcemy jeszcze od decyzji ZTP się odwoływać - zapowiada Smagorowicz. Opcje apelacji są dwie: skierować pisma do Trybunału Arbitrażowego MKOl w Lozannie lub Rzecznika Prawa Związkowego.
źródło: SportSlaski.pl / SPORT

Przeczytaj również