Publika groziła piłkarzom: "gdy spadniemy, zaj...my"

26.11.2011
Przez 90 minut dopingowali w mniej lub bardziej kulturalny sposób, lecz po końcowym gwizdku doszło do incydentu, który wstrząsnął obserwatorami. "Gdy spadniemy, zaj...my" - krzyczało kilkuset kibiców Polonii.
Poza tym zarzucili oni brak zaangażowania swoim piłkarzom. "Zero ambicji, Polonio, zero ambicji!" - skandowali sympatycy klubu z Bytomia. Chwilę później, nie zważając na te okrzyki, pod trybuny podszedł Dariusz Fornalak. I podziękował kibicom za doping w tym sezonie.

- I choć ich szanuję, to nie mogę się zgodzić z ich opinią. Dodam, że okrzyki o braku ambicji było słychać dopiero po końcowym gwizdku. Gdy było wiadomo, że przegraliśmy... - wskazywał szkoleniowiec.

A co z okrzykami dotyczącymi ewentualnego spadku? - Kibice są kibicami. Dopingowali nas przez cały mecz. Oni oczekują wyników i tego, abyśmy się utrzymali. Każdy, kto tutaj jest, zdaje sobie sprawę z powagi sytuacji. To klub renomowany i reprezentowanie tego herbu zobowiązuje. Teraz każdy z nas powinien zrobić rachunek sumienia, by odpowiedzieć sobie na pytanie: "czy w godny sposób nosiłem koszulkę Polonii" - mówił Daniel Mąka.

Jaka jest jego osobista odpowiedź? - Nie, bo jesteśmy w strefie spadkowej i mamy kilka punktów straty do bezpiecznej pozycji. Mamy nóż na gardle. W dodatku wiosną rozegramy mniej meczów, bo trzy już rozegraliśmy awansem. Wiem, że będzie presja ze strony kibiców - dodał kapitan Polonii.

- Powiedziałem moim zawodnikom w szatni, że tylko najbardziej mocni - po względem piłkarskim i emocjonalnym - wyjdą z tej sytuacji, w której się znaleźliśmy, obronną ręką. Ja należę do takich ludzi, którzy się nigdy nie poddają. Jestem ostatnim, który powie pass - zaznaczył Dariusz Fornalak.
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również