"Przyszłość Ruchu Chorzów widzę w czarnych barwach"

21.06.2013
- Niestety, nie mogłem inaczej postąpić, bo nie byłem z "tego rozdania" - mówi na temat swojej rezygnacji z członkostwa w radzie nadzorczej Ruchu Chorzów Janusz Paterman.
- Swoim odejściem z Ruchu nie chciałem niczego zamanifestować. Nie chciałem też wywołać w klubie wojny. Po prostu nie zgadzam się z obecną polityką klubu, którego przyszłość widzę w czarnych barwach - tłumaczy swoją decyzję Paterman, który z "Niebieskimi" związany jest od 20 lat.

- Nie zgadzam się też z faktem, że działacz z 20-letnim stażem został tak łatwo zmarginalizowany w chorzowskim klubie. Nie chcąc tego wszystkiego firmować podjąłem decyzję o rezygnacji - wyjaśnia Paterman. - Teraz, już po rezygnacji, dostałem mnóstwo sms-ów żałujących, że odszedłem z Cichej. Niestety, nie mogłem inaczej postąpić, bo nie byłem z "tego rozdania". Mieliśmy być jedną "paką", jednak nie byliśmy - dodaje.

Paterman jest zwolennikiem zatrudniania w klubie osób, które są emocjonalnie związane z Ruchem i Chorzowem. Przyjście Dariusza Fornalaka popiera, ale chciałby kolejnych zmian w sztabie szkoleniowym i powrotu na Cichą Krzysztofa Warzychy.

- "Gucio" byłby autorytetem dla piłkarzy, jakim nie został w poprzednim sezonie trener Jacek Zieliński. Byłem też zdania, że nadzór nad transferami powinien sprawować Edward Lorens, który zajmuje się w klubie tylko skautingiem. Nie byłoby wtedy takiej sytuacji, jak z kilkoma zawodnikami, którzy kasują po kilkadziesiąt tysięcy złotych, w ogóle nie grając! W Ruchu powinno się znaleźć miejsce dla Mariusza Śrutwy, człowieka uczciwego i znającego się na prowadzeniu biznesu - uważa.
źródło: SPORT

Przeczytaj również