Przypadkowa bramka nie odmieniła losów rywalizacji

30.07.2017
O tym niedzielnym popołudniu piłkarze Piasta Gliwice będą chcieli jak najszybciej zapomnieć. Podopieczni trenera Dariusza Wdowczyka stracili w Poznaniu aż pięć goli, będąc w stanie odpowiedzieć zaledwie jednym, przypadkowym trafieniem Josipa Barisicia.
Norbert Barczyk/Pressfocus
Gliwiczanie przystępowali do meczu w Poznaniu nie tylko bez swojej największej gwiazdy, Gerarda Badii, ale także będąc w fatalnych nastrojach po spotkaniu ze szczecińską Pogonią. Dokładnie 8 dni temu Piast stracił jeden punkt za sprawą trafienia Sebastiana Rudola w ostatnich sekundach spotkania i podobnej sytuacji nie chciano już powtórzyć drugi raz. W Gliwicach liczono na sprawienie sensacji, jednak w pierwszej połowie poznaniacy całkowicie pokrzyżowali plany podopiecznym trenera Wdowczyka. Choć w dwóch pierwszych meczach lechitom ani razu nie udało się skierować piłki do bramki przeciwnika, w 45 minutach Dobrivoj Rusov musiał dwukrotnie wyciągać futbolówkę z siatki po strzałach Bille Nielsena i Macieja Makuszewskiego. Piast co prawda miał swoje okazje za sprawą Konstantina Vassiljeva i Sasy Zivca, jednak albo dobrze interweniował Burić, albo próby te okazywały się zwyczajnie niecelnie.

W drugiej części spotkania, a szczególnie na jej początku, Lech właściwie bombardował bramkę gości i wydawało się, że zamiast próbować choć połowicznie odrobić straty, Piast zakończy to spotkanie z bagażem kilku goli więcej. W 62. minucie doszło jednak do niespodziewanej sytuacji - gościom udało się dość przypadkowo zdobyć bramkę, a jej autorem został Josip Barisić. Chorwat tym samym strzelił swojego pierwszego gola po powrocie do Piasta, chociaż może to zawdzięczać głównie Martinowi Bukacie. Słowak bowiem najwyżej wyskoczył do piłki, zaadresowanej z rzutu wolnego przez Vassiljeva, właściwie nabił wspomnianego Barisicia i tym gliwiczanie złapali w Poznaniu kontakt. Niestety, była to ostatnia pozytywna sytuacja dla zespołu przyjezdnych. Od tamtego momentu gospodarze absolutnie zdominowali przebieg rywalizacji, zdobyli trzy gole i tym samym zaliczyli bardzo efektowne przełamanie.

Zapewne Piast będzie chciał o tym meczu jak najszybciej zapomnieć, jednak nie sposób nie zwrócić uwagi na pewien fakt - bez kapitana Gerarda Badii, gliwiczanie po raz drugi schodzą z boiska pokonani.


Lech Poznań - Piast Gliwice 5:1 (2:0)

1:0 - Nicki Bille Nielsen - 40'
2:0 - Maciej Makuszewski - 44'
2:1 - Josip Barisić - 62'
3:1 - Christian Gytkjaer - 77'
4:1 - Łukasz Trałka - 83'
5:1 - Christian Gytkjaer - 85'

Lech Poznań: Burić – Kostewycz, L. Nielsen, Dilaver, Gumny – Jóźwiak (76' Situm), Gajos, Majewski, Trałka, Makuszewski (63' Barkroth) – Bille Nielsen (67' Gytkjaer). Trener: Nenad Bjelica.
Piast Gliwice: Rusov – Pietrowski, Sedlar, Hebert, Konczkowski – Korun (57' Jagiełło), Dziczek (76' Angielski), Bukata, Zivec, Vassiljev – Jankowski (57' Barisić). Trener: Dariusz Wdowczyk

Sędziował: Daniel Stefański (Bydgoszcz)
Żółte kartki: Hebert (Piast)

Widzów: 13783
źródło: własne/piast.gliwice.pl
autor: Piotr Porębski

Przeczytaj również