Przyczna kryzysu Ruchu: Po wicemistrzostwie poczuliśmy się mocni

18.10.2012
W najbliższej kolejce Ruch Chorzów zmierzy się z Polonią Warszawa. Będzie to szczególny mecz dla Macieja Sadloka, który jeszcze kilka miesięcy temu był zawodnikiem "Czarnych Koszul". Jak wspomina ten okres?
- Przyjadę na Konwiktorską z dość pozytywnymi uczuciami. Kolejne doświadczenie w tej mojej przygodzie z piłką. Pouczające ze wszech miar - ocenia Sadlok, który w Warszawie spędził 1,5 roku. W tym czasie zagrał dla Polonii w 31 meczach ligowych. Nie prezentował się w nich tak, jak w czasach gry przy Cichej.

- Bardziej wpłynęły na to problemy zdrowotne. Kręgosłup odzywał się co jakiś czas. Nie pozwalał w pełni skoncentrować się na treningach - wspomina Sadlok, który nie ukrywa, że w Chorzowie czuje się najlepiej. - Niechętnie wyjeżdżałem ze Śląska. I źle się czułem w stolicy przez pierwsze miesiące. Po sezonie było parę zapytań, również z zagranicy, ale powiedziałem krótko: chcę do Chorzowa. Pobyt w Ruchu mi służył - przyznaje obrońca.

Sadlok w rozmowie ze "Sportem" odniósł się także do słabszej postawy chorzowian na początku sezonu. - Długie godziny i dni na ten temat rozmawialiśmy w szatni. Różne są hipotezy. Dominuje jednak pogląd, że po tym wicemistrzostwie poczuliśmy się po prostu mocni. Tymczasem "samo się nie wygra". Jesteśmy mocni - owszem - ale jako drużyna. Jeśli nie będziemy w każdym meczu "orać", to nie będzie zwycięstw
źródło: SPORT / SportSlaski.pl

Przeczytaj również