"Przeskok z juniorów jest mega, więc dajcie nam czas zaskoczyć"

20.08.2012
Polonia Bytom, mimo starań Mateusza Miki, przegrała w pierwszym spotkaniu przed własną publicznością z Olimpią Grudziądz 1-2. Przed zespołem z Bytomia jeszcze dużo pracy, ale jest promyk nadziei.
- Chcieliśmy się pokazać z jak najlepszej strony, walczyliśmy jak tylko potrafiliśmy. Pierwsza połowa to pokaz ambicji i nieudanych akcji. W drugiej to się zmieniło, niestety nam trochę do pozytywnego zakończenia zabrakło - mówi Mateusz Mika.

Między słupkami były gracz Ruchu Radzionków wyprawiał w meczu z Olimpią Grudziądz niesamowite rzeczy. Jeśli utrzyma taką formę w następnych meczach, o bramkę bytomian można być spokojnym. - Pokazałem się całkiem nieźle i z tego jestem zadowolony, bo to w końcu mój debiut przed własną publicznością. Ale po meczu mam mieszane uczucia. Niby jestem szczęśliwy, ale Polonia przegrała. No, nie mam teraz lekko - dodaje ze smutkiem.

Dziś Polonia grała dobrze, ambitnie, do końca. Ale zabrakło jeszcze jednego trafienia, które zapewniłoby premierowe punkty w tym sezonie. - Gramy młodą ekipą, więc brakuje nam zgrania. Przeskok niektórych chłopaków z juniorów do pierwszej drużyny jest, hmm, mega! Stąd potrzebujemy czasu, a zaskoczymy i wszystko będzie wyglądać, jak powinno - opisuje grę zespołu bramkarz Polonii. 

Golkiper jest kapitanem zespołu z Bytomia. W ekipie Polonistów są bardziej doświadczeni gracze, którzy mogliby przywdziewać opaskę kapitana. To jednak nie przeszkadza bramkarzowi, bo jak zaznacza... - Owszem, jestem kapitanem, ale równie dobrze mógłby nim być każdy z zespołu. Na boisku nie ma tego kapitana, jest drużyna. Dopiero po meczu mogę jakoś użyć tej opaski. Jest to jednak spore wyróżnienie i splendor - ja staram się nie zawieźć niczyich oczekiwań - dodaje z pokorą Mika.
autor: Dawid Jenczmyk

Przeczytaj również