- Zostałem kopnięty w twarz przez pana Jarzębowskiego, miałem rozciętą brodę i musiałem się szyć - przyznał Przemysław Pitry, który po meczu z Arką Gdynia musiał jechać do szpitala.
Przemysław Pitry musiał się "szyć" po spotkaniu z Arką
30.10.2012
Przemysław Pitry w spotkaniu z Arką zagrał na bardzo dobrym poziomie. Napastnik GieKSy najpierw zaliczył świetną asystę przy golu Arkadiusza Kowalczyka, a następnie sam pokonał bramkarza gdynian. Pitry stwierdza jednak, że bohaterem spotkania się nie czuje.
- Nie czuję się bohaterem. Najważniejsze, że wygraliśmy. Te trzy punkty były nam niezmiernie potrzebne i z tego najbardziej się cieszymy. Po raz pierwszy zdarzyło mi się, że na gola piłkę podał mi stoper rywali. Trochę byłem zaskoczony, ale najważniejsze, że dało się to wykorzystać - przyznał z uśmiechem napastnik, który swój dobry występ w Gdyni przypłacił bolesnym urazem.
- Nie czuję się bohaterem. Najważniejsze, że wygraliśmy. Te trzy punkty były nam niezmiernie potrzebne i z tego najbardziej się cieszymy. Po raz pierwszy zdarzyło mi się, że na gola piłkę podał mi stoper rywali. Trochę byłem zaskoczony, ale najważniejsze, że dało się to wykorzystać - przyznał z uśmiechem napastnik, który swój dobry występ w Gdyni przypłacił bolesnym urazem.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku