Przemysław Niemiec: Siła wyższa w Katalonii, po formę na wulkan
02.04.2014
– Czasem o losach wyścigu decyduje siła wyższa. Tak było w moim przypadku w Katalonii. Wszystko układało się po mojej myśli aż do czwartego etapu. Źle spałem w poprzedzającą go noc, śniadanie przed startem zjadłem na siłę, a później strasznie osłabłem. Walczyłem, żeby dojechać do mety. Po etapie w hotelu okazało się, że mam gorączkę. Dziwna to była przypadłość, bo objawiła się jedynie wielkim osłabieniem, gorączką i wstrętem do jedzenia. Po wyścigu nie byłem w stanie nic przełknąć, dopiero następnego dnia zjadłem dwa jogurty i pół bułki. Jechać w takim stanie czwarty etap z pięcioma górskimi premiami to nie była przyjemność. Do tego było zimno, przy trasie leżało sporo śniegu, pogoda nie rozpieszczała, jak na Hiszpanię o tej porze roku. Mam nadzieję, że taki dzień trafił mi się pierwszy i ostatni raz w tym sezonie. Szkoda, bo po ciężkim czwartym etapie później trasa była już w miarę łatwa i w czołówce nie zaszły większe zmiany. Była szansa zająć wysokie miejsce w „generalce” – wspomina wyścig Dookoła Katalonii, Przemysław Niemiec.
Przed kolarzem grupy Lampre-Merida, mieszkańcem Pisarzowic w powiecie bielskim, kolejna odsłona rywalizacji w kolarskim peletonie. – Dalej spokojnie buduję formę. Trzymam się ustalonego wcześniej planu przygotowań. Rozpoczynam zgrupowanie na Etnie, później wystartuję w Giro del Trentino i Liege-Bastogne-Liege. Na Etnie chcę poćwiczyć na długich podjazdach i potrenować trochę na rowerze do czasówki. Warunki będą do tego idealne. „Posiedzę” na wulkanie 10 dni. Nie pozostaje mi więc nic innego, jak tylko solidnie trenować w komfortowych warunkach – dodaje kolarz z Pisarzowic na swoim blogu.
Przed kolarzem grupy Lampre-Merida, mieszkańcem Pisarzowic w powiecie bielskim, kolejna odsłona rywalizacji w kolarskim peletonie. – Dalej spokojnie buduję formę. Trzymam się ustalonego wcześniej planu przygotowań. Rozpoczynam zgrupowanie na Etnie, później wystartuję w Giro del Trentino i Liege-Bastogne-Liege. Na Etnie chcę poćwiczyć na długich podjazdach i potrenować trochę na rowerze do czasówki. Warunki będą do tego idealne. „Posiedzę” na wulkanie 10 dni. Nie pozostaje mi więc nic innego, jak tylko solidnie trenować w komfortowych warunkach – dodaje kolarz z Pisarzowic na swoim blogu.
Polecane
Sporty inne