Przemysław Cecherz: Kibice i zawodnicy przeżyli pewien horror

02.08.2014
W niecodziennych okolicznościach GKS Tychy wywalczył w Nowym Sączu punkt. Sandecja nie wykorzystała dwóch rzutów karnych, jednego w doliczonym czasie gry. Wcześniej oba zespoły zdobyły po jednym golu... z jedenastek. Co po meczu powiedzieli szkoleniowcy?
Łukasz Laskowski/PressFocus

Przemysław Cecherz (GKS Tychy): - Na pewno i kibice, i zawodnicy przeżyli pewien horror - rzadko zdarza się, żeby w jednym meczu były cztery rzuty karne, z czego jeszcze dwa niewykorzystane. Z ciężkiego terenu, jakim jest Nowy Sącz wywozimy punkt i z tego należy być zadowolonym. Szczególnie wywalczony w takich okolicznościach. Mam trochę pretensji do zawodników o niewykorzystanie czterech sytuacji w pierwszej połowie, w których wystarczyło tylko dołożyć nogę. Gdyby udało się objąć prowadzenie, to może rezultat byłby dla nas korzystniejszy. Tak jak jednak powiedziałem, jesteśmy zadowoleni z punktu wywalczonego na inaugurację sezonu.


Józef Kostelnik (Sandecja Nowy Sącz): - Za nami osiem treningów. Wiedzieliśmy, że GKS będzie grał dobrze w defensywie i rzeczywiście tak też było. W drugiej połowie graliśmy tak, jak chcieliśmy - bardziej aktywnie, długo utrzymywaliśmy się przy piłce. Myślę, że ten niewykorzystany rzut karny w ostatniej minucie spowoduje, że drużyna będzie silniejsza.
źródło: własne/gkstychy.info

Przeczytaj również