Przemysław Cecherz: Chciałem wrócić na Śląsk

01.07.2014
W miniony czwartek Przemysław Cecherz poprowadził pierwsze zajęcia z zawodnikami GKS-u Tychy. Dzisiaj pierwszoligowiec wszedł z drugi mikrocykl tygodniowy. Były szkoleniowiec Kolejarza Stróże zapowiada agresywną grę tyskiego zespołu w lidze.
Łukasz Laskowski/PressFocus

Długo zastanawiał się pan nad przyjęciem oferty pracy w tyskim klubie?
- Długo się nie zastanawiałem. Jak tylko otrzymałem telefon z propozycją pracy w Tychach, to spakowałem się w ciągu dziesięciu minut. Wszystko co robię w życie, to z myślą o powrocie na Śląsk. Cieszę się, że tak szybko mi się to udało.

Przez ostatnie trzy lata był pan trenerem Kolejarza Stróże. Jak ocenia pan okres pracy w małopolskim klubie? Szczególnie udany był pierwszy sezon, który zespół zakończył na rewelacyjnym czwartym miejscu.
- Zgadza się, zajęliśmy czwarte miejsce, do końca walczyliśmy o awans, co był zaskoczeniem dla wszystkich. Kolejne dwa lata również były udane. Mieliśmy potencjał, jaki mieliśmy. Warunki w klubie nie były najłatwiejsze, ale uważam, że stworzyliśmy coś więcej niż drużynę. Daliśmy się poznać jako zespół charakterny, doskonale zorganizowany. Cieszę się, że taka opinia o mojej pracy poszła w świat. Myślę, że właśnie dlatego jestem teraz w Tychach.

Zespół GKS-u Tychy miał pan rozpracowany bardzo dobrze. Z czterech spotkań Kolejarz wygrał trzy, jeden zremisował.
- Dużo czasu poświęcam na analizę gry każdego przeciwnika, to jest mój konik. Zawsze staram się znaleźć słaby punkt i go wykorzystać. W przypadku GKS-u to się udało wielokrotnie, ale na przykład Olimpii Grudziądz nigdy nie pokonałem.

Jak pan ocenia postawę GKS-u Tychy w minionym sezonie. Do końca musiał walczyć o zachowanie ligowego bytu. Czy to pana zaskoczyło?
- Tak, to było zaskoczenie, szczególnie po zimowych wzmocnieniach. Sądziłem, że zespół szybko zapewni sobie utrzymanie, szybko znajdzie się w środkowej strefie. Pamiętać musimy jednak o tym, że ta liga była bardzo trudna. Każdy mógł wygrać z każdym, zespoły z czołówki nie zawsze wygrywały z drużynami z dołu tabeli. Było dużo niespodzianek, a można nawet powiedzieć, że to nie były niespodzianki, ale oblicze tej ligi. Przedostatni zespół wygrywał z liderem i to było normalne. Swoje zrobiła na pewno presja, która ciążyła na zawodnikach. Najważniejszy jest końcowy efekt, GKS się utrzymał. Teraz moim zadaniem jest poprawa gry zespołu.

Jak będzie wyglądał GKS Tychy pod wodzą trenera Cecherza?
- Myślę, że współpraca z chłopcami ułoży się dobrze, z tym nigdy nie miałem problemów. Mam nadzieję, że mój sposób pracy i zaangażowanie zachęci do tego zawodników. Na pewno będzie to zespół grający bardzo agresywnie. Myślę, że kibice wybaczą nam, że w klasyfikacji fair play nie będziemy na najwyższym miejscu. Nie ukrywam, że dla mnie zawsze najważniejszy będzie wyniki. Człowiek, zawodnik pracuje po to, by osiągać jak najwyższe wyniki. Mogę zagwarantować, że będziemy groźni.

Kilku zawodników opuszcza szeregi GKS-u, skończyły się ich umowy bądź wypożyczenia. Zmiany są nieuniknione. Jak pan ocenia aktualny stan posiadania?
- Uważam, że potencjał, który w tej chwili prezentuje zespół, jest na niezłym poziomie. Są w kadrze zawodnicy, którzy posiadają duże umiejętności. Nie grozi nam to, że zespół będzie prezentował się gorzej. Wzmocnienia na pewno będą. Zawsze jest potrzeba odświeżenia kadry, wzmocnienia rywalizacji na kilku pozycjach, tylko wtedy możemy myśleć o postępie.

Sztab szkoleniowy zostanie wzmocniony bądź zmieniony? Będzie pan współpracował z trenerami Krystianem Odrobińskim i Tomaszem Rogalą, którzy pomagali Janowi Żurkowi?
- Jeśli chodzi o trenerów Odrobińskiego i Rogalę, to nie wyobrażam sobie ich odejścia. Z Tomkiem Rogalą znamy się chyba od 2005 roku, razem pracowaliśmy w Górniku Zabrze. Wiem, że to jest fachowiec, który poświęca się swojej pracy. O Krystianie Odrobińskim słyszałem same superlatywy. To jest chłopak z tego miasta, chłopak bardzo zaangażowany, zależy mu na klubie. Myślę, że nie będzie problemów z ułożeniem współpracy. Co do dalszej sytuacji sztabu szkoleniowego, to jesteśmy w trakcie rozmów. Na pewno będę wymagał, aby w wielu zajęciach uczestniczył trener rezerw. Oczywiście przychodzić na treningi będą mogli trenerzy grup młodzieżowych, służę pomocą.

Dziękuję za rozmowę.
- Dziękuję.





źródło: sportslaski.pl/gkstychy.info

Przeczytaj również