"Przekręt" w Gliwicach. "Na sukcesy klubu przyjdzie długo poczekać"

20.06.2011
Jacka Krzyżanowskiego, byłego prezesa Piasta Gliwice, pominięto przy wyborze nowych władz stowarzyszenia - mniejszościowego udziałowca klubu. Bo jest niewygodny...
Krzyżanowski na łamach "Sportu” ostro krytykuje elity polityczne Gliwic. - Mają to do siebie, że nie akceptują nikogo spoza swojego układu. Jedną z takich osób jestem ja - mówi były "sternik" Piasta.

- Po nieudanym sezonie zawsze należy podjąć kilka męskich decyzji i ustalić, kto zawinił, kto zostaje, a kto odchodzi. Ale właściciel Piasta (miasto Gliwice - dop. red.) woli ustalać skład zarządu stowarzyszenia, które dzisiaj tak naprawdę nie ma wpływu na nic, co jest istotne dla bieżącego funkcjonowania klubu… - dodaje Krzyżanowski.

Poprzednik Józefa Drabickiego sugeruje, że przedstawiciele władz miasta ukartowali głosowanie nad składem nowego zarządu stowarzyszenia. - To przykre, że doszliśmy do takiego miejsca, że za gminne pieniądze kupuje się głosy ludzi. A wszystko tylko po to, żeby władze miasta były pewne, że zarząd stowarzyszenia będzie im w pełni podporządkowany. W tej sytuacji uważam, że na sukcesy klubu przyjdzie jeszcze długo poczekać - mówi Krzyżanowski, który wkrótce może przestać pełnić także rolę członka rady nadzorczej gliwickiego klubu.
źródło: SportSlaski.pl / Sport

Przeczytaj również