Przejechała 3500 kilometrów. Widziała też dwa stadiony piłkarskie!
29.08.2011
Chyba ciężko tak powiedzieć. Ponad miesiąc jazdy na rowerze w nieznane, w skwarze i ulewie, przez około 3500 kilometrów to i tak wspaniałe osiągnięcie. Rowerzystka z Lipowej, koło Żywca, dotarła niedaleko do swojego celu, czyli Oceanu Atlantyckiego.
Jej przygody mogłyby zająć opasłe tomiska. Kibiców sportowych może jednak zainteresować, że podróżniczka, w końcowych etapach wyprawy, odwiedziła dwa stadiony piłkarskie. Najpierw, pokazany na zdjęciu, Estadio Montjuic, czyli olimpijski obiekt w Barcelonie, na którym Polacy w 1992 roku zdobywali srebrny medal, a do niedawna występował zespół Espanyolu Barcelona. A następnie, już tylko z zewnątrz, Estadio Santiago Bernabeu w Madrycie, którego nie trzeba nikomu przedstawiać...
Anna Kupczak dzięki wyprawie poznała wiele ciekawych osób, tak jak ona podróżujących po świecie. - Obserwacja ich stylu życia, a także przekonanie się, że taka wyprawa nie jest tak mordercza jak może się wydawać, jeszcze bardziej zachęciła mnie do takich podróży. Najtrudniej jest zacząć, wsiąść na rower - później już to jakoś leci - przekonuje 21-latka, która teraz odpoczywa od dwóch kółek.
W przyszłym roku można się jednak spodziewać kolejnej wyprawy. - Zdecydowanie tak, choć nie wiem jeszcze gdzie. Wiem już jednak, że podróżowanie powyżej 60 kilometrów dziennie, to już nie jest podróżowanie, ale sport. Dlatego już podczas tej trasy zmieniłam swój styl jazdy i myślę, że będę się tego trzymać w przyszłości - kończy.
Jej przygody mogłyby zająć opasłe tomiska. Kibiców sportowych może jednak zainteresować, że podróżniczka, w końcowych etapach wyprawy, odwiedziła dwa stadiony piłkarskie. Najpierw, pokazany na zdjęciu, Estadio Montjuic, czyli olimpijski obiekt w Barcelonie, na którym Polacy w 1992 roku zdobywali srebrny medal, a do niedawna występował zespół Espanyolu Barcelona. A następnie, już tylko z zewnątrz, Estadio Santiago Bernabeu w Madrycie, którego nie trzeba nikomu przedstawiać...
Anna Kupczak dzięki wyprawie poznała wiele ciekawych osób, tak jak ona podróżujących po świecie. - Obserwacja ich stylu życia, a także przekonanie się, że taka wyprawa nie jest tak mordercza jak może się wydawać, jeszcze bardziej zachęciła mnie do takich podróży. Najtrudniej jest zacząć, wsiąść na rower - później już to jakoś leci - przekonuje 21-latka, która teraz odpoczywa od dwóch kółek.
W przyszłym roku można się jednak spodziewać kolejnej wyprawy. - Zdecydowanie tak, choć nie wiem jeszcze gdzie. Wiem już jednak, że podróżowanie powyżej 60 kilometrów dziennie, to już nie jest podróżowanie, ale sport. Dlatego już podczas tej trasy zmieniłam swój styl jazdy i myślę, że będę się tego trzymać w przyszłości - kończy.
Polecane
Sporty inne