Przegrali mistrzostwo bo... strzelili samobója, zawieszając kapitana?

30.04.2009
Czy władze Jago zawieszając swojego kapitana strzeliły samobója? - Posunięcie było słuszne. Gdybym miał drugi raz to zrobić, postąpiłbym identycznie - mówi Adam Kaczyński, prezes katowiczan.
W meczu z Jachymem Tychy w składzie Jango zabrakło miejsca dla Krzysztofa Jasińskiego oraz Łukasza Jagiełły. Zaskoczeni byli wszyscy, a przede wszystkim sami zainteresowani. - Byliśmy w szoku. Bez jakiegokolwiek wyjaśnienia otrzymaliśmy informację, że jesteśmy zawieszeni - przyznaje Jasiński, dotychczasowy kapitan zespołu.

- Decyzję podjął sztab szkoleniowy, a ja ją poparłem - próbuje tłumaczyć Kaczyński. - Została ona oparta na obserwacji postawy na boisku oraz poza nim. Oboje nie spełnili naszych oczekiwań - dodaje.

Takiego uzasadnienia nie usłyszał jednak Jasiński. - Szkoda, że prezes nie miał ochoty poinformować nas, o co chodzi. Chciałem się z nim spotkać, ale niestety - o dziwo - był nieuchwytny - nie kryje żalu zawodnik.

Pozostali gracze po cichu mówią, że również nie rozumieją takiego obrotu sprawy i całe zamieszanie raczej nie pomogło. - Odsunięta została osoba, która ma scalać zespół. Atmosfera w szatni zrobiła się nerwowa, a to źle działa na drużynę - zauważa piłkarz proszący o anonimowość. - Wiadomo, rola kapitana jest nie do przecenienia, ale wtedy, kiedy motywuje pozostałych, a nie rozbija monolit - odpowiada Kaczyński.

Czy takie posunięcie w kluczowym momencie sezonu nie było strzeleniem samobója? - Jestem przekonany, że nie popełniliśmy błędu i decyzja była jak najbardziej słuszna. Gdybym miał drugi raz ją podjąć, to byłaby identyczna - kończy stanowczo prezes.
autor: Mariusz Polak

Przeczytaj również