Prowadzący doping Ruchu zatrzymani. Piłkarze się nie wstawili

26.05.2013
Tydzień temu piłkarze Korony Kielce po meczu z Jagiellonią Białystok poszli do "młyna", by wstawić się za swoimi kibicami. Zawodnicy Ruchu Chorzów tego nie zrobili, choć interwencja policji zdaje się być co najmniej dziwna.
Do zdarzenia doszło w trakcie piątkowego meczu Wisły Kraków z Ruchem Chorzów. Prowadzący doping "Niebieskich" - najpierw jedna, a później dwie osoby - chcieli się znaleźć na podwyższeniu, co jak wiadomo ułatwia dyrygowanie sporą grupą kibiców. Usiedli więc na płocie oddzielającym sektor gości od sektora buforowego. Spiker i stewardzi wielokrotnie nawoływali ich do zajęcia miejsca w swoim sektorze, jednak fani pozostali głusi na te prośby i do końca meczu z wysokości płotu prowadzili doping. Nikomu nic się nie stało i wydawało się, że kibice będą mogli szybko wrócić do domu. Zwłaszcza, że kierownik bezpieczeństwa na krakowskim stadionie nie zgłaszał względem nich żadnych zastrzeżeń.

Przeczytaj komentarz do sprawy na "Śląskim z nogą w głowie"

Do akcji wkroczyła jednak policja, która zatrzymała dwóch fanów pod pretekstem niestosowania się do poleceń ochrony. Próby pertraktacji nic nie dały, więc wyjazdowicze postanowili, że nie ruszą się spod stadionu bez zatrzymanych kolegów. Zdaniem fanów, w całej sytuacji zabrakło wsparcia piłkarzy, którzy wzorem kielczan rozmawialiby z policją. Jak pokazał przykład Zbigniewa Małkowskiego, może to przynosić efekty.

 Kibice dwie godziny spędzili pod stadionem z nadzieją, że młynowi zostaną wypuszczeni, jednak decyzja policji nie zmieniła się. Zatrzymani zostali wywiezieni do aresztu, gdzie pozostać mieli do sobotniej rozprawy. Brak szansy na wypuszczenie zatrzymanych spowodował, że dopiero po 22:30 kibice Ruchu wyruszyli w drogę powrotną na Śląsk.
źródło: niebiescy.pl/SportSlaski.pl

Przeczytaj również