Profesor Jan Miodek: Spadku Ruchu Chorzów nie można wykluczyć

06.12.2010
- Wiem na pewno, że w rundzie wiosennej będzie niełatwo i nerwowo, i to do ostatniej kolejki - pisze w swoim felietonie dla oficjalnej strony "Niebieskich" profesor Jan Miodek, kibic chorzowian.
Czekałem z tym felietonem na koniec rundy jesiennej, licząc na obecność w nim jakiejś optymistycznej nuty. Niestety, nie doczekałem się żadnego radośniejszego elementu. Owszem, wiem na pewno, że w rundzie wiosennej będzie niełatwo i nerwowo, i to do ostatniej kolejki. Spadku z ekstraklasy też wykluczyć nie można. Zbyt dobrze pamiętam te remisy na własnym boisku i nikłe porażki na wyjazdach z lat, w których przyszło mi przeżywać gorycz degradacji. Nie strzelamy bramek, nie wygrywamy - taka jest prawda (wręcz nie wyobrażam sobie, byśmy np. Bełchatowowi strzelili trzy gole, co uczyniła... Cracovia).

Oczywiście, rozprzedanie drużyny z najlepszych i strzelających graczy jest główną przyczyną niepowodzeń. Już na początku sezonu ogarnęła mnie melancholia, gdy przeczytałem, że największymi biedakami w ekstraklasie są trzy zespoły górnośląskie - legendy polskiego piłkarstwa, czyli my, Górnik i Polonia. Teraz się dowiaduję, że na skraju bankructwa jest wodzisławska Odra.

Zmiana w geografii sportowej w naszym kraju jest faktem dokonanym. Czy 20 lat temu mógł ktoś przewidywać, że o najwyższe trofea w futbolu (i nie tylko!) będą walczyć zespoły z Białegostoku, Bełchatowa, Kielc, a kłopoty z utrzymaniem będą miały górnośląskie potęgi? A jeszcze nie tak dawno w czternastodrużynowej ekstraklasie było osiem klubów z naszego województwa: Ruch, Górnik, GKS Katowice, Polonia Bytom, Szombierki, GKS Tychy, ROW Rybnik i Zagłębie Sosnowiec.
źródło: Ruch Chorzów

Przeczytaj również