Prezes Zagłębia Sosnowiec: Całe życie muszę wszystko naprawiać...

27.01.2013
W ostatnim czasie Zagłębie Sosnowiec nawiedziła kontrola ZUS-u. W jej wyniku dług klubu powiększył się o 1,5 miliona złotych, plus odsetki. - Jak przyjdzie do płacenia, to będziemy płacili - mówi Leszek Baczyński, prezes klubu.
Wspomniana kontrola ZUS-u objęła lata 2007-2011. Na jej podstawie urzędnicy wyliczyli, że Zagłębie musi odprowadzić składki w wysokości 1,5 miliona złotych, plus rosnące cały czas odsetki

- Ta sprawa trwa już bardzo długo. Kontrola ZUS-u obejmowała lata 2008,2009,2010, a taki sposób konstruowania umów był już za czasów zarządu włoskiego. Jest biuro prawne, które się tym zajmuje i robi odwołania. Nie wiem, czy za rok, za pół, czy za miesiąc. Jak przyjdzie do płacenia, to będziemy płacili. Jakie jest inne wyjście? Spłacałem długi za innych i dalej będę spłacał. Szukamy pieniędzy, ale dobrze wiemy, że jeżeli coś się działo, to będą następne długi - tłumaczy prezes Leszek Baczyński.

- Ja całe życie mam tak, że muszę wszystko naprawiać. Zresztą nawet nie mam takiej władzy, jako prezes, żeby coś w tym kierunku zrobić. To należy do Rady Nadzorczej, jako organu powołanego przez Miasto. Ja odpowiadam tylko za to, co sam zrobiłem. Ilu już musiałem po poprzednikach spłacać piłkarzy, trenerów. Klub to jest niekończący się proces. Proszę popatrzeć na Gryfa, czy na Lecha Rypin. Prezesi nasprowadzali tam zawodników, myśląc, że poradzą sobie finansowo i sobie nie poradzili. Każdy sukces generuje dług. Moim zadaniem jest to, żeby do tych pieniędzy, które daje miasto, znaleźć dodatkowe środki. Bo Miasto daje nam 1,5 miliona, a budżet klubu to 3 miliony - mówi prezes w rozmowie z portalem zaglebie.sosnowiec.pl.
źródło: zaglebie.sosnowiec.pl

Przeczytaj również