Prezes stowarzyszenia Odra MKS rezygnuje: To moja osobista porażka
19.08.2010
Mijają dwa tygodnie od decyzji stowarzyszenia, że pakiet 48 procent akcji przekaże jednemu z udziałowców Odry. Kandydatów było dwóch: Andrzej Rojek, szef firmy Rojek-Dekor, i czeska Rovina. Obie firmy mają w tej chwili po 20 procent udziałów.
W związku z tym, że Andrzej Rojek nie był zainteresowany zakupem akcji, większościowy pakiet miał powędrować w ręce Roviny. Nadal nie ma jednak zgody na zakup przez czeskich udziałowców klubu takiego pakietu. Ruch ten blokuje Rojek, który nie podpisał dokumentu o zrzeczenia się prawa pierwokupu.
- Na pewno prześlę takie pismo, kiedy tylko będzie wiadomo, że akcje są zwolnione przez komornika. Na razie stowarzyszenie nie otrzymało pisma anulującego wyrok o zajęciu akcji, więc nie ma o czym mówić - mówi szef firmy Rojek-Dekor, choć nie jest tajemnicą, że przede wszystkim chodzi mu o gwarancję odzyskania pieniędzy, jakie zainwestował w Odrę - czytamy w "Dzienniku Zachodnim".
Cierpliwość stracił już Marian Oślizło. - To moja osobista porażka, że starania o doprowadzenie do ugody dwóch najważniejszych akcjonariuszy zakończyły się fiaskiem - mówi o swojej rezygnacji. - Mija dokładnie rok od czasu, gdy podjąłem się tej misji, jednak widzę, że sprawy idą w złym kierunku. Może to ja jestem przeszkodą, by było inaczej, więc odchodzę - argumentuje swoją decyzję cytowany przez dziennik prezes stowarzyszenia.
W związku z tym, że Andrzej Rojek nie był zainteresowany zakupem akcji, większościowy pakiet miał powędrować w ręce Roviny. Nadal nie ma jednak zgody na zakup przez czeskich udziałowców klubu takiego pakietu. Ruch ten blokuje Rojek, który nie podpisał dokumentu o zrzeczenia się prawa pierwokupu.
- Na pewno prześlę takie pismo, kiedy tylko będzie wiadomo, że akcje są zwolnione przez komornika. Na razie stowarzyszenie nie otrzymało pisma anulującego wyrok o zajęciu akcji, więc nie ma o czym mówić - mówi szef firmy Rojek-Dekor, choć nie jest tajemnicą, że przede wszystkim chodzi mu o gwarancję odzyskania pieniędzy, jakie zainwestował w Odrę - czytamy w "Dzienniku Zachodnim".
Cierpliwość stracił już Marian Oślizło. - To moja osobista porażka, że starania o doprowadzenie do ugody dwóch najważniejszych akcjonariuszy zakończyły się fiaskiem - mówi o swojej rezygnacji. - Mija dokładnie rok od czasu, gdy podjąłem się tej misji, jednak widzę, że sprawy idą w złym kierunku. Może to ja jestem przeszkodą, by było inaczej, więc odchodzę - argumentuje swoją decyzję cytowany przez dziennik prezes stowarzyszenia.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku