Prezes Ruchu: Zamiast kierować się logiką, zachłysnąłem się sukcesem

24.06.2013
- Ten słaby poprzedni sezon, to nie tylko wina zawodników i trenerów. To wina także ludzi zarządzających klubem - przyznaje Dariusz Smagorowicz, prezes Ruchu Chorzów.
Po ostatnim sezonie na piłkarzy i trenerów spadło wiele mocnych słów. Sporo w mediach wypowiadał się także prezes Dariusz Smagorowicz, który sam przyznaje, że popełnił kilka błędów. Rezygnować jednak nie zamierza.

- Przyznaję się, że również popełniłem wiele błędów, zwłaszcza przed poprzednim sezonem, bo wicemistrzostwo Polski zaburzyło mi realną ocenę sytuacji klubu i jego możliwości. Nie dokonałem prawidłowej oceny "silnych i słabych stron, szans i zagrożeń". Zamiast kierować się logiką i odciąć od tego srebra, bo ono nie zmieniło okoliczności, w jakich funkcjonuje klub, zachłysnąłem się sukcesem - bije się w pierś Smagorowicz.

- Dałem się ponieść euforii drugiego miejsca w kraju. Dlatego Ruchu po raz pierwszy od bardzo dawna po sukcesie nie osłabił się. Nikogo nie sprzedaliśmy, Wręcz odwrotnie. Walczyliśmy na rynku transferowym. Wzmacnialiśmy się. Dodawaliśmy do kadry kolejnych nowych zawodników. Ten słaby poprzedni sezon, to nie tylko wina zawodników i trenerów. To wina także ludzi zarządzających klubem - mówi szef "Niebieskich".

Ruch będzie teraz "zaciskał pasa". - Klubowi od czterech lat brakuje płynności finansowej. Działamy w nieustannej sytuacji awaryjnej, borykamy się z permanentnymi kłopotami z kasą - przyznaje Smagorowicz. Ciężko jednak zarobić, gdy gra się na starym stadionie. - Stawiam tezę, że muzealny obiekt na Cichej jest wręcz szkodliwy dla Ruchu - podkreśla prezes.
źródło: SPORT

Przeczytaj również