Prezes Rakowa: "Nie wiem, co musiałoby się stać, abym go zwolnił"

28.04.2009
- Wieści mówiące o rychłym zwolnieniu trenera Ojrzyńskiego to bajki. Nie po to podpisywaliśmy z nim 2-letnią umowę, by rozstawać się już po kilku miesiącach - zapewnia Waldemar Borkowski, prezes Rakowa.
Ostatnie dni przyniosły na Limanowskiego wyraźnie nerwową atmosferę. Zwycięstwo na terenie mocnej Pogoni Szczecin skutecznie usunęły bowiem w cień domowe porażki z niżej notowanymi zespołami: GKS-em Tychy i Jarotą Jarocin. Szybko zaczęło się mówić o ewentualnym zwolnieniu Leszka Ojrzyńskiego. Argumentem przemawiającym za takim rozwojem wydarzeń miał być mocno nagłaśniany konflikt trenera z Gotthardem Kokottem, dyrektorem sportowym klubu.

- Ciekawe, kto wymyśla takie bajki - podnosi głos Waldemar Borkowski. - Sam sprowadzałem do klubu trenera Ojrzyńskiego. Podpisaliśmy wówczas 2-letni kontrakt. Nie widzę powodów, dla których umowa miałaby nie zostać wypełniona. Nie wiem, co musiałoby się stać, abym go zwolnił. Proszę też nie wierzyć w opowieści o rzekomych animozjach pomiędzy szkoleniowcem i dyrektorem sportowym. Wczoraj spotkaliśmy się wszyscy na zebraniu zarządu. Rozmawialiśmy rzeczowo na temat przyszłości Rakowa - dodaje prezes II-ligowca.
autor: Kamil Kwaśniewski

Przeczytaj również