Prezes Piasta: W tym zakresie mamy pańtwo policyjne!
08.08.2012
Policja nie chce bowiem wydać zgody na organizację imprezy masowej. - Szans na zmianę decyzji nie ma. Ustawodawca jasno określił, że wniosek o organizację imprezy masowej powinien zostać złożony najpóźniej na 30 dni przed imprezą, a skoro ten termin nie został dotrzymany, to nie możemy się zachować inaczej. Po to są przepisy, żeby ich przestrzegać - mówi Marek Słomski, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Gliwicach.
Każdy jednak wie, że Piast nie mógł zgłosić wniosku wcześniej, bowiem nie wiedział wówczas czy i z kim w ogóle zagra. A we wniosku trzeba podać szczegółowe informacje o przeciwniku. - I to nie hipotetycznie, wyliczając kilka klubów, ale ten "właściwy", z którym się zmierzymy. To ważne, w szczególności dla policji, która inaczej podejdzie do meczu z Widzewem, a inaczej z Pacanowem Dolnym. Poza tym, pamiętajmy, że pewność, iż zagramy z Widzewem, zyskaliśmy dopiero 1 sierpnia, bo po drodze musieliśmy jeszcze wyeliminować Limanovię - przypomina Józef Drabicki, prezes Piasta.
Dla niego to decyzja skandaliczna, o czym mówi na łamach dziennika "Sport". - Przeprowadzaliśmy wiele imprez na podłym stadionie, w nieporównywalnie gorszych warunkach. Wtedy oczywiście również wszystko odbywało się z poszanowaniem przepisów. Różnica polegała na tym, że była w tym jednocześnie dobra wola policji. Teraz żadne argumenty nie trafiają. Sprawdziłem, jak się mają sprawy w innych klubach. Wisła Płock powinna dziś otrzymać zgodę, w Warcie Poznań problemów nie przewidują, a Zawisza Bydgoszcz zgodę już ma. Tymczasem mówimy o analogicznych sytuacjach! - zauważa.
Gliwiczanie wsparcia nie mogą szukać nawet w PZPN-ie. - Wszystko zależy od woli samej policji. Podejrzewam, że w tym przypadku wystarczyłoby, żeby przeciwnikiem była np. Polonia Warszawa i wtedy nie byłoby żadnego problemu. Gliwiczanie grają jednak z Widzewem, którego kibice jeżdżą w dużej liczbie i nie należą do "grzecznych", że wspomnę choćby o transparentach i racach. Nie chcę być złym prorokiem, ale obawiam się, że łodzianie do Gliwic i tak przyjadą, a jeśli nie wejdą na stadion, to zrobią widowisko na mieście... - mówi dziennikowi "Sport" Mirosław Starczewski, wiceprzewodniczący Wydziału ds. Bezpieczeństwa na Obiektach piłkarskich.
- W tym zakresie mamy państwo policyjne. Policja lobbowała za korzystnymi dla siebie zapisami w ustawie o imprezach masowych i jej się udało. Kluby są stłamszone. Mamy nowy stadion, chcemy zarabiać, a musimy powiedzieć ludziom, żeby zostali w domach. To dla nas katastrofa. Policja jest tu ważniejsza od samego prezydenta, bo nie wydając żadnej opinii, blokuje go - kończy rozmowę ze "Sportem" Drabicki.
Każdy jednak wie, że Piast nie mógł zgłosić wniosku wcześniej, bowiem nie wiedział wówczas czy i z kim w ogóle zagra. A we wniosku trzeba podać szczegółowe informacje o przeciwniku. - I to nie hipotetycznie, wyliczając kilka klubów, ale ten "właściwy", z którym się zmierzymy. To ważne, w szczególności dla policji, która inaczej podejdzie do meczu z Widzewem, a inaczej z Pacanowem Dolnym. Poza tym, pamiętajmy, że pewność, iż zagramy z Widzewem, zyskaliśmy dopiero 1 sierpnia, bo po drodze musieliśmy jeszcze wyeliminować Limanovię - przypomina Józef Drabicki, prezes Piasta.
Dla niego to decyzja skandaliczna, o czym mówi na łamach dziennika "Sport". - Przeprowadzaliśmy wiele imprez na podłym stadionie, w nieporównywalnie gorszych warunkach. Wtedy oczywiście również wszystko odbywało się z poszanowaniem przepisów. Różnica polegała na tym, że była w tym jednocześnie dobra wola policji. Teraz żadne argumenty nie trafiają. Sprawdziłem, jak się mają sprawy w innych klubach. Wisła Płock powinna dziś otrzymać zgodę, w Warcie Poznań problemów nie przewidują, a Zawisza Bydgoszcz zgodę już ma. Tymczasem mówimy o analogicznych sytuacjach! - zauważa.
Gliwiczanie wsparcia nie mogą szukać nawet w PZPN-ie. - Wszystko zależy od woli samej policji. Podejrzewam, że w tym przypadku wystarczyłoby, żeby przeciwnikiem była np. Polonia Warszawa i wtedy nie byłoby żadnego problemu. Gliwiczanie grają jednak z Widzewem, którego kibice jeżdżą w dużej liczbie i nie należą do "grzecznych", że wspomnę choćby o transparentach i racach. Nie chcę być złym prorokiem, ale obawiam się, że łodzianie do Gliwic i tak przyjadą, a jeśli nie wejdą na stadion, to zrobią widowisko na mieście... - mówi dziennikowi "Sport" Mirosław Starczewski, wiceprzewodniczący Wydziału ds. Bezpieczeństwa na Obiektach piłkarskich.
- W tym zakresie mamy państwo policyjne. Policja lobbowała za korzystnymi dla siebie zapisami w ustawie o imprezach masowych i jej się udało. Kluby są stłamszone. Mamy nowy stadion, chcemy zarabiać, a musimy powiedzieć ludziom, żeby zostali w domach. To dla nas katastrofa. Policja jest tu ważniejsza od samego prezydenta, bo nie wydając żadnej opinii, blokuje go - kończy rozmowę ze "Sportem" Drabicki.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów