Prezes Piasta: Trener Brosz pracuje w Piaście o wiele lat za krótko

22.05.2013
Prezes Piasta Gliwice w rozmowie z portalem weszlo.com zapytany czy chce zrobić z trenera Brosza polskiego Sir Alexa Fergusona, odpowiedział: - Ale to jest idealny przykład".
Stabilizacja w sztabie szkoleniowym nie jest cechą polskich klubów. - Oczywiście, ale moim zdaniem nie ma innej drogi. Proszę zapytać jakiegoś kolegi - biznesmena, jak często zmienia w firmie, na przykład, główną księgową. Zmienia raz na firmę, jak poprzednia odchodzi na emeryturę. My niestety w kółko fundujemy sobie zmiany trenerów, zmiany sztabu, robimy medialne igrzyska. W Piaście, póki mam na to wpływ, raczej tak nie będzie. Jak się ma jakiś plan na własną pracę, to trzeba go wykonać, nie można dać się rozkołysać zewnętrznym naciskom - Jarosław Kołodziejczyk tłumaczy przyczynę zachowania ciągłości pracy trenera.

- Serce trzeba zachować dla przyjaciół, natomiast Piast to spółka prawa handlowego, firma i nie można do tego inaczej podchodzić. Jeśli ktoś ma sentymenty, to powinien się tym zajmować najwyżej hobbystycznie. Ja zajmuję się zawodowo. Nie wyobrażam sobie w roli prezesa klubu pasjonata, który będzie kierował się wyłącznie sercem i swoimi sympatiami - to gotowa recepta na porażkę. Nie można być ślepo zapatrzonym na szybki wynik sportowy, bo to zwykle kończy się tragicznie. Wydaje się coraz więcej, a efekt jest coraz gorszy. Przykłady mamy w wielu klubach - mówi prezes Piasta w rozmowie z weszlo.com.

Jarosław Kołodziejczyk zabrał także głos w sprawie ewentualnych transferów Piasta. Prezes ponownie zapytał czy gliwiczanie mają słaby skład, żeby go jeszcze wzmacniać.- A kto w tej lidze lepiej płaci? Legia, Lech… Jak ktoś tam odejdzie, cóż, ja nie będę zatrzymywał. Ale tak - mam silne przekonanie, że jesteśmy konkurencyjnym klubem na polskim rynku. Płacimy dobrze, a przede wszystkim robimy to regularnie i na czas. Przychodzi pierwszy dzień miesiąca, my wykonujemy przelewy. Od wielu miesięcy nie zdarzyły mi się żadne zapytania o to, kiedy wypłaty będą na kontach. Po drugie – nie podoba mi się emocjonalne podejście na zasadzie: „muszę mieć zawodnika X za wszelką cenę”. Wolnych piłkarzy jest na rynku mnóstwo. Jak nie przyjdzie jeden, to na jego miejsce może przyjść pięciu innych o porównywalnej klasie. Jeśli ktoś mówi, że to nieprawda, to oznacza tylko, że ma źle rozpoznany rynek. Ale kiedy ja mówiłem, że obserwujemy stu różnych zawodników, to się ze mnie publicznie śmiano. Dziennikarze ze mnie kpili… - tłumaczył prezes, a następnie zdradził, że obecnie Piast obserwuje kilkudziesięciu zawodników.

Sternik klubu przyznał również, że wierzy w utrzymanie w Gliwicach obecnej kadry, a także jej liderów, czyli np. Tomasza Podgórskiego. - Na razie żadnego oficjalnego zapytanie w jego sprawie nie było. Tomasz jest z nami związany i myślę, że nie rozpatruje możliwości odejścia - stwierdził Kołodziejczyk.

- Cały czas czekam i nie przypuszczam, żeby cokolwiek wymknęło się nam spod kontroli. Robimy to samo od dwóch lat - mamy dogadanych zawodników, negocjujemy z nimi tylko wysokość kontraktów, umowy podpisujemy w ostatnim momencie. Parę okazji oczywiście nam uciekło, ale zakładam, że uda nam się zakontraktować tych zawodników, których chcemy dalej widzieć w klubie - przyznał prezes.

Więcej na weszlo.com
źródło: weszlo.com

Przeczytaj również