Prezes Piasta: Szlag mnie trafia, gdy słyszę takie historie
31.10.2012
Prezes beniaminka ekstraklasy chce dowiedzieć się, jak formalnie odbyło się zorganizowanie spotkań reprezentacji Polski z RPA i Anglią, bowiem jego klub sam miał problem z rozegraniem pucharowego meczu z Widzewem. - To był krytyczny moment w naszych relacjach z policją. Teraz staramy się bardziej otworzyć na współpracę, ale proszę mnie źle nie zrozumieć - ona już dzisiaj nie jest zła. Wiem, że Komenda Główna proponuje nieco inne trendy w działaniu, te przenikają potem do Komendy Miejskiej, która musi je respektować. Rozumiem to. Taka jest po prostu struktura - stwierdza Drabicki.
Apeluje jednak o zdrowy rozsądek. - Weźmy mecz naszej reprezentacji z RPA, który odbył się na Stadionie Narodowym, a decyzję o tym podjęto dopiero na trzy tygodnie przed gwizdkiem sędziego. Formalnie więc policja nie powinna się była na to zgodzić. Podobnie jak mecz z Anglią, rozegrany dzień później, bo przecież dokumenty były złożone na wtorek, a nie na środę. Mówię o tym nie po to, by wytknąć błąd, ale by pochwalić zdrowy rozsądek. Takiego samego oczekuje u nas. Przepis jest przepisem i trzeba go przestrzegać, ale potrzeba też odrobiny dobrej woli. Dlatego mam zamiar dowiedzieć się, jak doszło do wydania stosownych decyzji w stolicy, żeby wiedzieć, jak zachować się w podobnej sytuacji - dodaje.
Drabickiego irytują też chętnie rozdawane kibicom Piasta zakazy stadionowe. Choćby za stanie w ciągach komunikacyjnych. - Szlag mnie trafia, gdy słyszę o takich historiach. Wachlarz przestępstw na naszym stadionie - jak na każdym - jest bardzo szeroki. Jak od babci, która sprzedaje pietruszkę na ulicy, do mordercy i gwałciciela. Ktoś, kto nie siedzi na swoim siedzeniu, ale nie przeklina, nie rzuca rac na murawę i sam na nią nie wbiega, musi być traktowany inaczej niż ten, który te wykroczenia popełnia. Tego drugiego należy karać bezwzględnie, ale pozostałych trzeba traktować łagodniej - przekonuje Józef Drabicki.
Apeluje jednak o zdrowy rozsądek. - Weźmy mecz naszej reprezentacji z RPA, który odbył się na Stadionie Narodowym, a decyzję o tym podjęto dopiero na trzy tygodnie przed gwizdkiem sędziego. Formalnie więc policja nie powinna się była na to zgodzić. Podobnie jak mecz z Anglią, rozegrany dzień później, bo przecież dokumenty były złożone na wtorek, a nie na środę. Mówię o tym nie po to, by wytknąć błąd, ale by pochwalić zdrowy rozsądek. Takiego samego oczekuje u nas. Przepis jest przepisem i trzeba go przestrzegać, ale potrzeba też odrobiny dobrej woli. Dlatego mam zamiar dowiedzieć się, jak doszło do wydania stosownych decyzji w stolicy, żeby wiedzieć, jak zachować się w podobnej sytuacji - dodaje.
Drabickiego irytują też chętnie rozdawane kibicom Piasta zakazy stadionowe. Choćby za stanie w ciągach komunikacyjnych. - Szlag mnie trafia, gdy słyszę o takich historiach. Wachlarz przestępstw na naszym stadionie - jak na każdym - jest bardzo szeroki. Jak od babci, która sprzedaje pietruszkę na ulicy, do mordercy i gwałciciela. Ktoś, kto nie siedzi na swoim siedzeniu, ale nie przeklina, nie rzuca rac na murawę i sam na nią nie wbiega, musi być traktowany inaczej niż ten, który te wykroczenia popełnia. Tego drugiego należy karać bezwzględnie, ale pozostałych trzeba traktować łagodniej - przekonuje Józef Drabicki.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów