Prezes Piasta: Jestem najspokojniejszym człowiekiem w klubie
15.06.2013
Awans do europejskich pucharów był historycznym wydarzeniem w historii klubu z Okrzei. Sternik "Piastunek" nie przygryza jednak paznokci w oczekiwaniu na losowanie rywala. - Ja to w ogóle jestem najspokojniejszym człowiekiem w klubie. Inni się denerwują, z wypiekami na twarzy mówią o ceremonii losowania, bo chcieliby tam być. Absolutnie się im nie dziwię, bo to będzie duże wydarzenie. Zwłaszcza dla Piasta. Bardziej jednak czekam na nasz pierwszy pucharowy mecz, bo wtedy wielki futbol zagości w Gliwicach - mówi w rozmowie z "Przeglądem Sportowym" Jarosław Kołodziejczyk.
Prezes nie spodziewa się jednak wielkich sukcesów w międzynarodowym towarzystwie. - Jesteśmy kopciuszkiem, bo nie mamy tytułów ani żadnych punktów w rankingu, a poza tym drużyna jest w trakcie przebudowy. Jest więc wiele znaków zapytania. Na pewno więcej niż w przypadku takiej Legii, która potężnie się zbroi przed eliminacjami do Ligi Mistrzów - podkreśla.
Piast nie ma żadnego doświadczenia w Europie, ale... - W trakcie przygotowań graliśmy z paroma zespołami o uznanej marce. I nikt nam nie strzelił pięciu bramek, w żadnym z tych spotkań się nie skompromitowaliśmy. Z Metalistem Charków to nawet zremisowaliśmy w trakcie zgrupowania w Hiszpanii, a rywale chcieli nam zapłacić za to, żebyśmy przedłużyli nasz pobyt o kilka dni. Powiedzieli, że wyłożą za hotel, bo bardzo spodobało im się nasze granie i chcą się z nami zmierzyć raz jeszcze. Do rewanżu nie doszło, ale to miłe, że tak znaczący przeciwnik docenił naszą klasę - przypomina.
Prezes nie spodziewa się jednak wielkich sukcesów w międzynarodowym towarzystwie. - Jesteśmy kopciuszkiem, bo nie mamy tytułów ani żadnych punktów w rankingu, a poza tym drużyna jest w trakcie przebudowy. Jest więc wiele znaków zapytania. Na pewno więcej niż w przypadku takiej Legii, która potężnie się zbroi przed eliminacjami do Ligi Mistrzów - podkreśla.
Piast nie ma żadnego doświadczenia w Europie, ale... - W trakcie przygotowań graliśmy z paroma zespołami o uznanej marce. I nikt nam nie strzelił pięciu bramek, w żadnym z tych spotkań się nie skompromitowaliśmy. Z Metalistem Charków to nawet zremisowaliśmy w trakcie zgrupowania w Hiszpanii, a rywale chcieli nam zapłacić za to, żebyśmy przedłużyli nasz pobyt o kilka dni. Powiedzieli, że wyłożą za hotel, bo bardzo spodobało im się nasze granie i chcą się z nami zmierzyć raz jeszcze. Do rewanżu nie doszło, ale to miłe, że tak znaczący przeciwnik docenił naszą klasę - przypomina.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów