Prezes Piasta Gliwice tłumaczy frekwencję na stadionie przy Okrzei

17.12.2012
Na domowe spotkania Piasta Gliwice chodziło średnio ponad 5 tysięcy widzów. Wynik jak na ligę polską - średni. Prezes klubu, Józef Drabicki przedstawił trzy powody, przez które na stadionie nie ma kompletu.
- Potrzebujemy większej ilości fanów nas wspierających - mówił po jednym ze spotkań trener Marcin Brosz. Z kolei Drabicki podkreśla, że problem frekwencji występuje nie tylko w Gliwicach. - Naszym celem jest komplet na każdym meczu, a do tego sporo nam brakuje, ale pamiętajmy, że generalnie na stadionach frekwencja spada. Z kilku powodów. Po pierwsze, transmisje i to w aż trzech stacjach: Canal Plus, Polsat Sport i Eurosport. One odciągają od trybun naprawdę sporo ludzi. Po drugie, pogoda, która w naszych warunkach mniej więcej od października staje się uciążliwa. Przypomnę tylko, że nasze ostatnie mecze w rundzie toczone były już przy minusowych temperaturach. Po trzecie, kryzys. Ceny biletów na naszym obiekcie nie są wygórowane, ale gdy problemy finansowe dotykają kieszeni wielu gliwiczan, część z nich z przyjścia na mecz rezygnuje - tłumaczy działacz.

Frekwencja, choć oczywiście mogłaby być wyższa, zdaniem Drabickiego nie jest też dramatyczna. - Zwłaszcza że nasi fani co mecz rozkręcają świetną atmosferę, za co są zresztą wokoło chwaleni. Z drugiej strony - nie ma się też czym zachłystywać. Chodzi więc o to, by dobrze wszystko zinterpretować i oczywiście starać się trafiać do nowych kibiców. Stąd nasze wizyty w szkołach, które efekt na pewno przyniosą, tyle że nie od razu. To ziarenko, jakie zasiewamy w umyśle dziecka, pełny plon da za kilka lat, kiedy taki młody człowiek sam już będzie mógł wybrać się na stadion - opowiada prezes Piasta.
źródło: SPORT / SportSlaski.pl

Przeczytaj również