Prezes Piasta Gliwice: Pieniądze powinny leżeć na boisku

06.05.2013
- Mówię chłopakom tak: może wasze podstawy nie są najwyższe, ale nie zapominajcie o premiach. One są przecież bardzo wysokie - podkreśla Jarosław Kołodziejczyk, prezes Piasta Gliwice.
Beniaminek jest jednym z nielicznych klubów, w którym nie ma żadnych zaległości finansowych. - Pierwszego każdego miesiąca na naszych kontach wszystko jest popłacone. Nie tylko pensje, ale też meczowe premie. Pod tym względem jest tak, jak się mówi. Piast to bardzo solidny klub pod względem finansowym - chwali Mariusz Zganiacz, pomocnik gliwiczan, który grał już w wielu polskich klubach.

Prezes Jarosław Kołodziejczyk nie zgadza się jednak ze zdaniem, że piłkarze w jego drużynie mało zarabiają. - Mówię chłopakom tak: może wasze podstawy nie są najwyższe, ale nie zapominajcie o premiach. One są przecież bardzo wysokie. I tak, za wywalczenie określonej liczby punktów jesienią (chodziło o 16 punktów – przyp. aut.) wypłaciliśmy zawodnikom premię w wysokości pół miliona złotych. Za sześć miesięcy było to dodatkowe półtorej pensji, a więc coś więcej niż nawet trzynastka. Kolejna rzecz. Za utrzymanie się w ekstraklasie zespół ma obiecana premię w wysokości miliona złotych. To mało?! A przecież dochodzi do tego jeszcze premia za miejsce w lidze. Im ono wyższe, tym więcej trafi na konta zawodników. Tak powinno być, pieniądze powinny leżeć na boisku - tłumaczy.

 Taki system motywacyjny niewątpliwie pomaga beniaminkowi w osiąganiu dobrych wyników. Kołodziejczyk unika jednak deklaracji, że Piast walczy o puchary. - Chcemy być jak najwyżej. Trzeba pamiętać o tym, że jesteśmy beniaminkiem. Nie mamy wielkich ekstraklasowych doświadczeń. Nie ma co składać jakiś wielkich deklaracji. Trzeba solidnie pracować, a wtedy na pewno będzie efekt. Z drugiej strony najlepszym motywatorem są premie, jakie nasi piłkarze mogą wywalczyć sobie na boisku.
źródło: Fakt

Przeczytaj również