Prezes Piasta: 5 listopada przejdzie do historii miasta Gliwice
07.11.2011
Przepełnia pana duma?
- Może nie duma, a szczęście. 5 listopada przejdzie do historii miasta Gliwic. Będzie się ten wieczór dobrze pamiętało z dwóch powodów. Pierwszy? Udało się wypełnić ten nowoczesny stadion, a było to wyzwanie organizacyjne. Podejrzewam, że nie uniknęliśmy wszystkich problemów. Wiem, że takowe były. Zostały one wynotowane po to, aby ich w przyszłości uniknąć. Za każdy problem najmocniej przepraszam. Drugi sukces? Sportowy! Odnieśliśmy zwycięstwo w dramatycznych okolicznościach, bo walczyliśmy do samego końca. O to chodzi.
Trener Marcin Brosz chwalił pracowników klubu, którzy są w cieniu piłkarzy, mówiąc, że harowali oni w ostatnich dniach... 28 godziny na dobę.
- Byłem z tymi fantastycznymi ludźmi. Oni nie rozchodzili się do domów, tylko pracowali do 21:00-22:00. Mam do nich wielki szacunek! Każdy z nas uczy się nowej otoczki. Chcemy jak najwięcej wniosków wyciągnąć tej jesieni, aby wiosną wszystko było dopięte na ostatni guzik.
Zwycięstwo wywalczone w doliczonym czasie gry smakuje chyba wyjątkowo?
- W końcówce meczu zszedłem z panem prezydentem na poziom boiska i wtedy zobaczyłem tą szaloną determinację zawodników. Jaką olbrzymią pracę oni wykonali! Ich zaangażowanie było fantastyczne, pracowali w pocie czoła, aby odmienić wynik. I udało im się!
Mogliście strzelić gola na 1-0 i dowieźć taki wynik do końcowego gwizdka. Ale nie uważa pan, że strzelenie dwóch bramek w samej końcówce sprawiło, że ten mecz utkwi w pamięci kibiców?
- Nikt nie wymyśliłby lepszego scenariusza! Życie samo przyniosło szczęśliwe rozwiązanie. Będzie to dzień, który na zawsze zapamiętają nie tylko ci, którzy byli na stadionie, ale również ci, którzy oglądali to spotkanie w Telewizji Katowice.
Gola na 1-1 zdobył Tomasz Podgórski. Czy to frajda tym większa dla ludzi związanych z Piastem?
- Fakt, że pierwszą bramkę strzelił na nowym obiekcie człowiek z Gliwic jest wartością dodaną. A to, że Tomek jest w dodatku naszym wychowaniem? To odrobina milej na sercu.
Rozmawiał Krzysztof Kubicki
- Może nie duma, a szczęście. 5 listopada przejdzie do historii miasta Gliwic. Będzie się ten wieczór dobrze pamiętało z dwóch powodów. Pierwszy? Udało się wypełnić ten nowoczesny stadion, a było to wyzwanie organizacyjne. Podejrzewam, że nie uniknęliśmy wszystkich problemów. Wiem, że takowe były. Zostały one wynotowane po to, aby ich w przyszłości uniknąć. Za każdy problem najmocniej przepraszam. Drugi sukces? Sportowy! Odnieśliśmy zwycięstwo w dramatycznych okolicznościach, bo walczyliśmy do samego końca. O to chodzi.
Trener Marcin Brosz chwalił pracowników klubu, którzy są w cieniu piłkarzy, mówiąc, że harowali oni w ostatnich dniach... 28 godziny na dobę.
- Byłem z tymi fantastycznymi ludźmi. Oni nie rozchodzili się do domów, tylko pracowali do 21:00-22:00. Mam do nich wielki szacunek! Każdy z nas uczy się nowej otoczki. Chcemy jak najwięcej wniosków wyciągnąć tej jesieni, aby wiosną wszystko było dopięte na ostatni guzik.
Zwycięstwo wywalczone w doliczonym czasie gry smakuje chyba wyjątkowo?
- W końcówce meczu zszedłem z panem prezydentem na poziom boiska i wtedy zobaczyłem tą szaloną determinację zawodników. Jaką olbrzymią pracę oni wykonali! Ich zaangażowanie było fantastyczne, pracowali w pocie czoła, aby odmienić wynik. I udało im się!
Mogliście strzelić gola na 1-0 i dowieźć taki wynik do końcowego gwizdka. Ale nie uważa pan, że strzelenie dwóch bramek w samej końcówce sprawiło, że ten mecz utkwi w pamięci kibiców?
- Nikt nie wymyśliłby lepszego scenariusza! Życie samo przyniosło szczęśliwe rozwiązanie. Będzie to dzień, który na zawsze zapamiętają nie tylko ci, którzy byli na stadionie, ale również ci, którzy oglądali to spotkanie w Telewizji Katowice.
Gola na 1-1 zdobył Tomasz Podgórski. Czy to frajda tym większa dla ludzi związanych z Piastem?
- Fakt, że pierwszą bramkę strzelił na nowym obiekcie człowiek z Gliwic jest wartością dodaną. A to, że Tomek jest w dodatku naszym wychowaniem? To odrobina milej na sercu.
Rozmawiał Krzysztof Kubicki
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów