Prezes Jagiellonii: Polonia liczyła na to, że wywrze na nas presję
16.02.2010
Sprawa dotyczy transferu Rafała Grzyba. Pomocnik bytomskiego klubu 1 stycznia podpisał umowę z Jagiellonią, na mocy której od lipca będzie jej zawodnikiem. Przepisy zabraniają klubom rozmawiać z zawodnikami innych zespołów wcześniej niż na 6 miesięcy przed wygaśnięciem kontraktu. Zdaniem Polonii, "Jaga" złamała prawo. Argument bytomianie mają bardzo konkretny - wywiad, który ukazał się w "Gazecie Wyborczej Białystok" w grudniu ubiegłego roku (15.12.2009).
"Mocno zaawansowane rozmowy prowadzimy z Rafałem Grzybem z Polonii Bytom (...). Jeśli nic nagłego się nie wydarzy, to powinniśmy po 1 stycznia podpisać z nim kontrakt" - powiedział wtedy na łamach dziennika Cezary Kulesza.
- To nie jest żaden dowód - odpiera zarzuty na łamach "Sportu" prezes Jagiellonii. - Ta wypowiedź nie była autoryzowana, to jest kompletna bzdura i sensacja wyssana z palca. Nie rozmawialiśmy z Rafałem Grzybem wcześniej. Mogliśmy to zrobić nawet pięć minut po północy. Nie trzeba prowadzić długich rozmów z zawodnikiem, któremu odpowiadają proponowane przez nas warunki - tłumaczy Kulesza.
W Bytomiu w to jednak nie wierzą. Polonia zawiesiła piłkarza pod koniec stycznia. Nie może on nawet trenować z Młodą Ekstraklasą i na własną rękę przeprowadza treningi. Z transferu już tej zimy też może nic nie wyjść, bo kluby nie mogą dojść do porozumienia w kwestii pieniędzy.
- A piłkarz cierpi na tym najbardziej. Na początku roku nie było tematu jego zawieszenia przez bytomski klub, bowiem Polonia liczyła pewnie na to, że wywrze na nas presję. Dlaczego nie zawiesili piłkarza wcześniej? Zrobili to 25 stycznia, kiedy my podpisaliśmy kontrakt z Mladenem Kaszczelanem. Zdali sobie sprawę, że nie zapłacimy za zawodnika - twierdzi Kulesza.
"Mocno zaawansowane rozmowy prowadzimy z Rafałem Grzybem z Polonii Bytom (...). Jeśli nic nagłego się nie wydarzy, to powinniśmy po 1 stycznia podpisać z nim kontrakt" - powiedział wtedy na łamach dziennika Cezary Kulesza.
- To nie jest żaden dowód - odpiera zarzuty na łamach "Sportu" prezes Jagiellonii. - Ta wypowiedź nie była autoryzowana, to jest kompletna bzdura i sensacja wyssana z palca. Nie rozmawialiśmy z Rafałem Grzybem wcześniej. Mogliśmy to zrobić nawet pięć minut po północy. Nie trzeba prowadzić długich rozmów z zawodnikiem, któremu odpowiadają proponowane przez nas warunki - tłumaczy Kulesza.
W Bytomiu w to jednak nie wierzą. Polonia zawiesiła piłkarza pod koniec stycznia. Nie może on nawet trenować z Młodą Ekstraklasą i na własną rękę przeprowadza treningi. Z transferu już tej zimy też może nic nie wyjść, bo kluby nie mogą dojść do porozumienia w kwestii pieniędzy.
- A piłkarz cierpi na tym najbardziej. Na początku roku nie było tematu jego zawieszenia przez bytomski klub, bowiem Polonia liczyła pewnie na to, że wywrze na nas presję. Dlaczego nie zawiesili piłkarza wcześniej? Zrobili to 25 stycznia, kiedy my podpisaliśmy kontrakt z Mladenem Kaszczelanem. Zdali sobie sprawę, że nie zapłacimy za zawodnika - twierdzi Kulesza.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów