Prezes GKS-u Jastrzębie: Każdy dba jedynie o własne stołki
28.04.2010
- Ten dramatyczny apel nie wywarł żadnego wrażenia, dlatego zmieniliśmy zdanie i jedziemy w dniu meczu. Gramy dalej. Prosiłem o wsparcie finansowe na te wyjazdy, o zapłacenie noclegów bądź autokaru. Cisza - irytuje się Woźniak.
Piłkarski GKS miał otrzymać w tym roku 350 tysięcy złotych dotacji z miasta, ale najpierw musi przedstawić dokumenty o niezaleganiu wobec Urzędu Skarbowego i ZUS-u. A tym instytucjom klub nie uregulował... 350 tysięcy złotych. I nie ma skąd tych funduszy znaleźć.
- Spodziewałem się problemów, klub rzeczywiście był w trudnej sytuacji, ale nie wiedziałem, że napotkam na taką pasywność i minimalizm ze strony władz miasta. Wiadomo przecież, że jeden człowiek nie jest w stanie prowadzić klubu, musi mieć pomoc ze strony sponsorów i poparcie władz. W Jastrzębiu wygląda to inaczej. Nikt nie chce się wychylać, każdy dba jedynie o własne stołki. Przychodząc tutaj zapewniano mnie, że najpóźniej do końca lutego znajdą się jakieś środku. Nie dostałem złotówki - dodaje prezes Woźniak.
Piłkarski GKS miał otrzymać w tym roku 350 tysięcy złotych dotacji z miasta, ale najpierw musi przedstawić dokumenty o niezaleganiu wobec Urzędu Skarbowego i ZUS-u. A tym instytucjom klub nie uregulował... 350 tysięcy złotych. I nie ma skąd tych funduszy znaleźć.
- Spodziewałem się problemów, klub rzeczywiście był w trudnej sytuacji, ale nie wiedziałem, że napotkam na taką pasywność i minimalizm ze strony władz miasta. Wiadomo przecież, że jeden człowiek nie jest w stanie prowadzić klubu, musi mieć pomoc ze strony sponsorów i poparcie władz. W Jastrzębiu wygląda to inaczej. Nikt nie chce się wychylać, każdy dba jedynie o własne stołki. Przychodząc tutaj zapewniano mnie, że najpóźniej do końca lutego znajdą się jakieś środku. Nie dostałem złotówki - dodaje prezes Woźniak.
Polecane
II liga