Praca, cierpliwość, pokora, czyli przepis na sukces Jerzego Brzęczka
23.11.2012
30 punktów w 17 meczach i czwarte miejsce w tabeli. Z takiego wyniku z pewnością jest pan zadowolony.
- Patrząc na miejsce i ilość punktów, na pewno można być zadowolonym. Tym bardziej, że przed sezonem straciliśmy najlepszego zawodnika i strzelca - Macieja Gajosa. Wydawało się, że możemy mieć problemy, ale jesienią w wielu spotkaniach pokazaliśmy dobrą piłkę. Ci, którzy przyszli, okazali się wzmocnieniem, a ci, którzy już tu byli, podnieśli swój poziom. Efektem tego jest czwarta pozycja.
Najlepsze i najgorsze pana zdaniem mecze Rakowa w rundzie jesiennej to...
- Jeśli chodzi o najgorsze, to porażka na wyjeździe z Turem Turek (0-2 - przyp. red.). Zagraliśmy słabe spotkanie i straciliśmy punkty praktycznie nie podejmując walki. Słabo było z Ruchem Zdzieszowice (2-3). Również druga połówka z Rozwojem Katowice. Co prawda były tam trudne warunki pogodowe, do których nie mogliśmy się przystosować, ale oddaliśmy grę.
Najlepsze to te, które graliśmy na koniec sezonu. Ostatni mecz z Calisią Kalisz (4-0). Dobrze zagraliśmy w Głogowie z Chrobrym (2-0) na inaugurację. Poza tym, dużo punktów zdobyliśmy na wyjazdach. W Polkowicach (2-0) kontrolowaliśmy spotkanie, zdobyliśmy dwie bramki.
Wypaliły letnie transfery. Obcokrajowcy okazali się wzmocnieniem, a jak wiadomo, przeważnie ich postawa w nowym otoczeniu to wielka niewiadoma.
- Obcokrajowcy to duże wzmocnienie. Daniel da Silva i Diego Bezerra praktycznie cały czas byli podstawowymi zawodnikami. Joshua Balogun ma największe możliwości spośród naszych wszystkich ofensywnych zawodników, ale kontuzja, a później specyfika jego charakteru i zachowania się nie zawsze pomagały mu w tym, by sprzedał swoje umiejętności. W dodatku przyszedł do nas na tydzień przed ligą, było widać, że fizycznie miał problemy. Jeśli odpowiednio przepracuje okres przygotowawczy, to rywalizacja będzie bardzo duża.
Wspominał pan o Gajosie. Jego brak nie rzuca się w oczy. Raków zdobył najwięcej - 30 - bramek w całej lidze.
- Wydaje mi się, że to przede wszystkim zasługa kolektywu, jak również doświadczenia, które zawodnicy nabyli w ostatnich dwóch latach. Szczególnie młodzi piłkarze, którzy wcześniej nie grali na tym poziomie rozgrywkowym. Na jesień wiele tych rzeczy procentowało. Artur Pląskowski i Rafał Czerwiński zdobyli parę bramek, Łukasz Kowalczyk również. Pokora i cierpliwość, którą wykazywali w tej rundzie, zostały odpłacone.
Ostatnio Gajos, wcześniej Artur Lenartowski i Mateusz Zachara. Zimą możemy się spodziewać kolejnych transferów z Częstochowy do ekstraklasy?
- Nie wydaje mi się. Większość zawodników ma dłuższe kontrakty, sytuacja jest też inna, niż była pół czy rok temu. Pewne rzeczy się poprawiają, ale nie jest jeszcze tak, jak sobie tego życzymy, by można było spokojnie spać. Sytuacja jest jednak inna, niż przy transferach wspomnianych zawodników. One pozwalały nam przetrwać. Była strata sportowa, ale też i zabezpieczenie finansowe. Z drugiej strony patrząc, grając tymi zawodnikami, najlepsze miejsce jakie zdobyliśmy, to było 10. To pokazuje, że wszystko jest możliwe. Praca, cierpliwość, pokora są bardzo ważne, żeby zachować spokój w trudnych momentach i dawać szansę następnym zawodnikom.
O co powalczy Raków na wiosnę?
- Tabela, zarówno nad nami, jak i pod, jest bardzo zagęszczona. Są minimalne różnice. Przegrasz jeden, dwa mecze i jesteś w dolnych rejonach. Liga jest bardzo wyrównana, a poziom jest dosyć interesujący. Nas cieszy to, że od dwóch, trzech lat jest pewna kontynuacja tego, co chcemy robić. Wyniki mobilizują jeszcze bardziej. Wiosną na pewno będziemy grali o zwycięstwa, ale to będzie bardzo ciężka runda.
Mamy okres roztrenowania. Święta spędzimy w dosyć dobrych nastrojach. W styczniu zaczniemy się przygotowywać, by pokazać dobrą, skuteczną piłkę. Utrzymanie miejsca, które mamy i walka o jeszcze wyższą lokatę będą bardzo ciężkie, bo wydaje mi się, że liga będzie jeszcze bardziej wyrównana. Stawiam, że w każdej kolejce będzie dużo niespodzianek.
Zanim jednak nadejdzie piłkarska wiosna, zespół odwiedzi Dortmund.
- Wyjeżdżamy do Dortmundu w przyszłą niedzielę, 2 grudnia. Na drugi dzień, wieczorem, zagramy sparing z Rot Weiss Ahlen, a 4 grudnia zobaczymy mecz Borussii z Manchesterem City w Lidze Mistrzów.
Zespół wyjedzie na zgrupowanie zimowe?
- Na razie nie myślimy o zgrupowaniu. Będziemy przygotowywać się do kolejnej rundy, jak poprzednio, czyli w formie obozów dochodzeniowych, podczas których będziemy trenować dwa razy dziennie. To potraktujemy jako główny okres przygotowawczy. Myślę, że już niedługo przyjdą czasy, że będziemy wyjeżdżać na zgrupowania.
Rozmawiał Adrian Waloszczyk
- Patrząc na miejsce i ilość punktów, na pewno można być zadowolonym. Tym bardziej, że przed sezonem straciliśmy najlepszego zawodnika i strzelca - Macieja Gajosa. Wydawało się, że możemy mieć problemy, ale jesienią w wielu spotkaniach pokazaliśmy dobrą piłkę. Ci, którzy przyszli, okazali się wzmocnieniem, a ci, którzy już tu byli, podnieśli swój poziom. Efektem tego jest czwarta pozycja.
Najlepsze i najgorsze pana zdaniem mecze Rakowa w rundzie jesiennej to...
- Jeśli chodzi o najgorsze, to porażka na wyjeździe z Turem Turek (0-2 - przyp. red.). Zagraliśmy słabe spotkanie i straciliśmy punkty praktycznie nie podejmując walki. Słabo było z Ruchem Zdzieszowice (2-3). Również druga połówka z Rozwojem Katowice. Co prawda były tam trudne warunki pogodowe, do których nie mogliśmy się przystosować, ale oddaliśmy grę.
Najlepsze to te, które graliśmy na koniec sezonu. Ostatni mecz z Calisią Kalisz (4-0). Dobrze zagraliśmy w Głogowie z Chrobrym (2-0) na inaugurację. Poza tym, dużo punktów zdobyliśmy na wyjazdach. W Polkowicach (2-0) kontrolowaliśmy spotkanie, zdobyliśmy dwie bramki.
Wypaliły letnie transfery. Obcokrajowcy okazali się wzmocnieniem, a jak wiadomo, przeważnie ich postawa w nowym otoczeniu to wielka niewiadoma.
- Obcokrajowcy to duże wzmocnienie. Daniel da Silva i Diego Bezerra praktycznie cały czas byli podstawowymi zawodnikami. Joshua Balogun ma największe możliwości spośród naszych wszystkich ofensywnych zawodników, ale kontuzja, a później specyfika jego charakteru i zachowania się nie zawsze pomagały mu w tym, by sprzedał swoje umiejętności. W dodatku przyszedł do nas na tydzień przed ligą, było widać, że fizycznie miał problemy. Jeśli odpowiednio przepracuje okres przygotowawczy, to rywalizacja będzie bardzo duża.
Wspominał pan o Gajosie. Jego brak nie rzuca się w oczy. Raków zdobył najwięcej - 30 - bramek w całej lidze.
- Wydaje mi się, że to przede wszystkim zasługa kolektywu, jak również doświadczenia, które zawodnicy nabyli w ostatnich dwóch latach. Szczególnie młodzi piłkarze, którzy wcześniej nie grali na tym poziomie rozgrywkowym. Na jesień wiele tych rzeczy procentowało. Artur Pląskowski i Rafał Czerwiński zdobyli parę bramek, Łukasz Kowalczyk również. Pokora i cierpliwość, którą wykazywali w tej rundzie, zostały odpłacone.
Ostatnio Gajos, wcześniej Artur Lenartowski i Mateusz Zachara. Zimą możemy się spodziewać kolejnych transferów z Częstochowy do ekstraklasy?
- Nie wydaje mi się. Większość zawodników ma dłuższe kontrakty, sytuacja jest też inna, niż była pół czy rok temu. Pewne rzeczy się poprawiają, ale nie jest jeszcze tak, jak sobie tego życzymy, by można było spokojnie spać. Sytuacja jest jednak inna, niż przy transferach wspomnianych zawodników. One pozwalały nam przetrwać. Była strata sportowa, ale też i zabezpieczenie finansowe. Z drugiej strony patrząc, grając tymi zawodnikami, najlepsze miejsce jakie zdobyliśmy, to było 10. To pokazuje, że wszystko jest możliwe. Praca, cierpliwość, pokora są bardzo ważne, żeby zachować spokój w trudnych momentach i dawać szansę następnym zawodnikom.
O co powalczy Raków na wiosnę?
- Tabela, zarówno nad nami, jak i pod, jest bardzo zagęszczona. Są minimalne różnice. Przegrasz jeden, dwa mecze i jesteś w dolnych rejonach. Liga jest bardzo wyrównana, a poziom jest dosyć interesujący. Nas cieszy to, że od dwóch, trzech lat jest pewna kontynuacja tego, co chcemy robić. Wyniki mobilizują jeszcze bardziej. Wiosną na pewno będziemy grali o zwycięstwa, ale to będzie bardzo ciężka runda.
Mamy okres roztrenowania. Święta spędzimy w dosyć dobrych nastrojach. W styczniu zaczniemy się przygotowywać, by pokazać dobrą, skuteczną piłkę. Utrzymanie miejsca, które mamy i walka o jeszcze wyższą lokatę będą bardzo ciężkie, bo wydaje mi się, że liga będzie jeszcze bardziej wyrównana. Stawiam, że w każdej kolejce będzie dużo niespodzianek.
Zanim jednak nadejdzie piłkarska wiosna, zespół odwiedzi Dortmund.
- Wyjeżdżamy do Dortmundu w przyszłą niedzielę, 2 grudnia. Na drugi dzień, wieczorem, zagramy sparing z Rot Weiss Ahlen, a 4 grudnia zobaczymy mecz Borussii z Manchesterem City w Lidze Mistrzów.
Zespół wyjedzie na zgrupowanie zimowe?
- Na razie nie myślimy o zgrupowaniu. Będziemy przygotowywać się do kolejnej rundy, jak poprzednio, czyli w formie obozów dochodzeniowych, podczas których będziemy trenować dwa razy dziennie. To potraktujemy jako główny okres przygotowawczy. Myślę, że już niedługo przyjdą czasy, że będziemy wyjeżdżać na zgrupowania.
Rozmawiał Adrian Waloszczyk
Polecane
II liga