Powrót do ligowej rzeczywistości. Ruch znowu w Gliwicach

25.07.2014
Część kibiców Ruchu pewnie jeszcze świętuje awans swojej ulubionej drużyny do kolejnej rundy Ligi Europy. Piłkarze i sztab szkoleniowy „Niebieskich” nie mogą jednak pozwolić sobie na zbyt długie celebrowanie radości. Już jutro czeka ich bowiem następny mecz. Tym razem będzie to ligowa konfrontacja z Górnikiem Łęczna.
Norbert Barczyk/pressfocus.pl
Niestety po raz drugi z tym sezonie przyjdzie chorzowianom zagrać jakby u siebie, a jednak na wyjeździe. Jak wiemy z powodu kłopotów z murawą wciąż nie da się korzystać z płyty głównej stadionu przy ulicy Cichej. W tej sytuacji Ruch wystąpi ponownie na obiekcie Piasta Gliwice, gdzie będzie wspierać „Niebieskich” maksymalnie tysięczna grupa fanów. Mecz nie uzyskał bowiem statusu imprezy masowej.

Niedzielny rywal ekipy z Cichej to beniaminek T-Mobile Ekstraklasy, który jednakże zna już smak gry wśród najlepszych ekip w Polsce. W naszej najwyższej klasie rozgrywkowej Łęczna pojawia się ponownie po siedmiu latach przerwy. Autorem ubiegłorocznego awansu jest były szkoleniowiec między innymi Polonii Bytom, Cracovii czy bydgoskiej Zawiszy – Jurij Szatałow.
Przed rozpoczęciem bieżących rozgrywek, dzięki finansowemu wsparciu silnego sponsora strategicznego klubu – Kopalni „Bogdanka” – udało się wzmocnić zespół kilkoma wartościowymi zawodnikami. Do zespołu Szatałowa dołączyli tacy gracze jak były reprezentant Polski Przemysław Kaźmierczak, Tomislav Božić z Dukli Praga, pomocnik Lechii Gdańsk Paweł Buzała czy solidny golkiper z lubińskiego Zagłębia Silvio Rodić.

W poprzedniej kolejce Górnik zremisował u siebie z faworyzowaną Wisłą Kraków 1:1 (1:1) i zebrał sporo pozytywnych opinii za swoją postawę. Doceniono zwłaszcza grę pomocnika Tomasza Nowaka, po strzale którego łęcznianie wyszli w tym spotkaniu na prowadzenie.
Tuż przed końcem pierwszej połowy Wisła wyrównała dzięki bramce byłego piłkarza Ruchu Macieja Sadloka. Obyśmy także w jutrzejszej potyczce mieli okazję zobaczyć gole strzelane przez zawodników „Niebieskich”. Tym razem tych aktualnych.
źródło: własne
autor: M.Karski

Przeczytaj również