"Pot, krew i łzy - to mogę obiecać". Wdowczyk wezwany do pożaru w Gliwicach
03.03.2017
Nowego szkoleniowca przedstawił dziś prezes gliwickiego Piasta, Marek Kwiatek. - Dogłębnie analizowaliśmy sytuację, rozmawialiśmy z następcą, musiało to trochę potrwać - tłumaczył sternik gliwiczan dziękując za pracę Radoslavovi Latalowi. Kontrakt z Wdowczykiem podpisano do czerwca 2018 roku, ale w przypadku spadku z ligi będzie można go rozwiązać.
- Rozpoczęliśmy rozmowy na początku tygodnia. Cieszę się, że mogę zostać trenerem Piasta. Tak to w życiu jest, że trenerzy zmieniają się, gdy drużynom się nie układa. Ale pięć porażek z rzędu to nie jest nic niezwykłego. Przeżywałem siedem, choć mam nadzieję że w Gliwicach passa się skończy - mówił Wdowczyk. - Trzeba szanować to wicemistrzostwo, ale tak zwykle bywa, że sezon po sukcesie jest trudniejszy. Jest tu mocny zespół, trzeba kontynuować pracę poprzedników. Poziom drużyny jest wyższy, niż to 15. miejsce. Widzę analogię do mojego zatrudnienia w Wiśle, bo przychodziłem w podobnej sytuacji i w podobnym okresie.
- Rozpoczęliśmy rozmowy na początku tygodnia. Cieszę się, że mogę zostać trenerem Piasta. Tak to w życiu jest, że trenerzy zmieniają się, gdy drużynom się nie układa. Ale pięć porażek z rzędu to nie jest nic niezwykłego. Przeżywałem siedem, choć mam nadzieję że w Gliwicach passa się skończy - mówił Wdowczyk. - Trzeba szanować to wicemistrzostwo, ale tak zwykle bywa, że sezon po sukcesie jest trudniejszy. Jest tu mocny zespół, trzeba kontynuować pracę poprzedników. Poziom drużyny jest wyższy, niż to 15. miejsce. Widzę analogię do mojego zatrudnienia w Wiśle, bo przychodziłem w podobnej sytuacji i w podobnym okresie.
Od powrotu na trenerską ławkę Wdowczyk zbiera niezłą prasę. Wiosną 2013 roku przejął dołującą Pogoń Szczecin i dość spokojnie utrzymał "Portowców" w elicie. W następnym sezonie zajął z nimi 7. miejsce, a ze Szczecinem rozstał się jesienią 2015 roku. Wiosną ubiegłego roku rozpoczął pracę w Wiśle Kraków - drużynie znajdującej się wówczas tuż nad miejscem spadkowym. W 26 meczach ugrał 42 punkty, co w tym okresie plasuje jego zespół na czwartym miejscu w tabeli. Sam zdecydował o rozstaniu z klubem z Reymonta. - Dla mnie pewnych rzeczy się nie robi. Taką rzeczą jest dla mnie zwolnienie moich współpracowników bez konsultacji ze mną. Zarząd miał do tego prawo, bo ja do Wisły nie przychodziłem z Broniszewskim i Primelem. Oni już tutaj byli, ale skoro podjęto taką decyzję o ich zwolnieniu, to wypadałoby przynajmniej ze mną ją skonsultować. Wtedy jeszcze nie chciałem uciekać z tonącego okrętu. Dzisiaj Wisła płynie o wiele spokojniejszym nurtem - tłumaczył swoją decyzję, zostawiając zespół na 10-tym miejscu w tabeli, wcześniej wyprowadzając go z kryzysu serią siedmiu spotkań bez porażki.
Co ciekawe, Wdowczyk rozpocznie pracę przy Okrzei od starcia z... krakowską Wisłą. Zespół przejmuje na dzień przed spotkaniem, dlatego w Gliwicach liczą póki co bardziej na efekt nowej miotły, niż szybkie zaprezentowanie autorskiego pomysłu na grę utytułowanego szkoleniowca. - Nie spodziewałbym się tego, że przyjdzie mi nową pracę zacząć akurat od meczu z zespołem z którym pracowałem. Być może to dobrze, bo trochę wiem o Wiśle. Musimy zrobić tak, by kibice ze stadionu wyszli z pełnym przekonaniem, że zespół wyszedł na boisko by wygrać - zapowiada Wdowczyk. - W tej lidze każdy może wygrać z każdym i nie ma zdecydowanych faworytów. Trzeba zdobywać punkty i wykorzystywać sytuacje zwłaszcza na własnym terenie. Do zdobycia jeszcze 21 punktów, różnice punktowe nie są duże i zobaczymy co będzie dalej. Pot, łzy i krew - tyle mogę obiecać, bo będziemy ciężko pracowali na to by piąć się w tabeli - dodał nowy szkoleniowiec "Piastunek".
Co zdąży zrobić Wdowczyk do meczu z Wisłą? - Będę rozmawiał z zawodnikami indywidualnie, na pewno potrenujemy trochę taktyki i stałych fragmentów gry. Nie mam jeszcze w głowie gotowej jedenastki, jaka wyjdzie na boisko w sobotę - przyznaje Wdowczyk.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów