Piast Gliwice przegrał ostatnie ligowe spotkanie w Łęcznej, i sytuacja „Niebiesko-Czerwonych” w tabeli nieco się zmieniła. - My na to nie patrzymy. Awans wciąż jest w naszych rękach - mówi Mariusz Zganiacz.
Porażka nie odebrała Piastowi pewności siebie. „Wciąż jesteśmy liderem”
17.05.2012
Po 32. kolejce I ligi sytuacja Piasta w tabeli nie zmieniła się wiele. Spore szanse na awans ponownie uzyskali piłkarze Zawiszy Bydgoszcz i to oni, obok Piasta, są obecnie faworytami do awansu. Sprawę awansu gliwiczan do ekstraklasy nieco komplikuje fakt, iż Piast w ostatniej kolejce zmierzy się właśnie z bydgoszczanami.
Na szczęście w środę, obok Piasta, punkty straciła również Pogoń i Termalika i drużyna z Okrzei utrzymała nad swoimi rywalami trzypunktową przewagę. Mariusz Zganiacz zapewnia jednak, iż te roszady w „drabince” I ligi piłkarzy Piasta niewiele interesują.
- My nie patrzymy na tabele i przeciwników. Koncentrujemy się na tym, że do zdobycia mamy jeszcze sześć punktów i one dadzą nam awans. Głowy trzymamy wysoko i gramy dalej. W niedzielę czekają nas ciekawe derby z GKS-em Katowice. Cały zespół, kadra trenerska wierzy, że je wygramy - przekonuje „Zgani”.
Trudno się z pomocnikiem nie zgodzić, bo to właśnie Piast jest „kowalem własnego losu”, ale z drugiej strony gliwiczanie właściwie już w spotkaniu z Bogdanką mogli sobie zapewnić awans i spokojny finisz rozgrywek.
- Łęczna zagrała bardzo mądrze. Strzeliła nam gola, nam trudno było odpowiedzieć na to trafienie. Rywale postawili wysoki pressing i zawęzili środek boiska. Nam było ciężko przebić się przez ten mur. Ja sam miałem problemy z grą, czasem było tak, że jak miałem piłkę, to było przy mnie dwóch, a nawet trzech zawodników Bogdanki - opisał Zganiacz.
Pomocnik wskazał jednak dwa elementy, które zdecydowały o porażce. „Zgani” na myśli miał brak skuteczności gliwiczan oraz grę na wyjeździe. - Mieliśmy swoje sytuacje w tym spotkaniu. Gdybyśmy je wykorzystali to wynik spotkania byłby zupełnie inny. My jednak ich nie wykorzystaliśmy i dlatego trudno było myśleć o punktach. Poza tym, grało nam się ciężko, bo Bogdanka była zdeterminowana… i grała u siebie - zakończył piłkarz.
Na szczęście w środę, obok Piasta, punkty straciła również Pogoń i Termalika i drużyna z Okrzei utrzymała nad swoimi rywalami trzypunktową przewagę. Mariusz Zganiacz zapewnia jednak, iż te roszady w „drabince” I ligi piłkarzy Piasta niewiele interesują.
- My nie patrzymy na tabele i przeciwników. Koncentrujemy się na tym, że do zdobycia mamy jeszcze sześć punktów i one dadzą nam awans. Głowy trzymamy wysoko i gramy dalej. W niedzielę czekają nas ciekawe derby z GKS-em Katowice. Cały zespół, kadra trenerska wierzy, że je wygramy - przekonuje „Zgani”.
Trudno się z pomocnikiem nie zgodzić, bo to właśnie Piast jest „kowalem własnego losu”, ale z drugiej strony gliwiczanie właściwie już w spotkaniu z Bogdanką mogli sobie zapewnić awans i spokojny finisz rozgrywek.
- Łęczna zagrała bardzo mądrze. Strzeliła nam gola, nam trudno było odpowiedzieć na to trafienie. Rywale postawili wysoki pressing i zawęzili środek boiska. Nam było ciężko przebić się przez ten mur. Ja sam miałem problemy z grą, czasem było tak, że jak miałem piłkę, to było przy mnie dwóch, a nawet trzech zawodników Bogdanki - opisał Zganiacz.
Pomocnik wskazał jednak dwa elementy, które zdecydowały o porażce. „Zgani” na myśli miał brak skuteczności gliwiczan oraz grę na wyjeździe. - Mieliśmy swoje sytuacje w tym spotkaniu. Gdybyśmy je wykorzystali to wynik spotkania byłby zupełnie inny. My jednak ich nie wykorzystaliśmy i dlatego trudno było myśleć o punktach. Poza tym, grało nam się ciężko, bo Bogdanka była zdeterminowana… i grała u siebie - zakończył piłkarz.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów