Radosław Gilewicz uważa, że Ruch stać na powtórzenie wyniku z ubiegłego sezonu, w którym zdobył wicemistrzostwo. - Na razie jednak muszą "wycisnąć" maksimum z tej jesieni - analizuje ekspert.
"Poprzedni sezon Ruchu? To nie było maksimum możliwości tej drużyny!"
23.11.2012
- Na pewno jesień dla Ruchu nie jest taka, jaka być powinna. Należy pamiętać, że "Niebiescy" mają za sobą bardzo dobry sezon zakończony wicemistrzostwem, więc oczekiwania wobec tej drużyny były większe. Jednak w panikę bym nie popadał. Często jest tak, że gdy drużyna zagra na maksimum swoich możliwości, to później dopada ją kryzys. Ruch w ten "dołek" wpadł wraz z występami w europejskich pucharach, później przeniosło się to również na ligę... - tłumaczy Radosław Gilewicz.
Były piłkarz Ruchu zaznacza jednak, że sytuacja Ruchu po zmianie trenera uległa zmianie. -. Jednak szkoleniowiec też potrzebuje czasu, żeby się uporać z paroma kwestiami. Przede wszystkim zmaga się z problemami kadrowymi. I choć uważam, że większość piłkarzy można zastąpić, to w Ruchu jest ten problem, że presja wyniku jest duża i chłopcy "z drugiego szeregu" nie zawsze są w stanie wykorzystać swoją szansę. Drugą sprawą na pewno jest nierówna forma poszczególnych zawodników... i obecny obraz sytuacji Ruchu układa nam się w całość - analizuje telewizyjny ekspert.
Dodatkowo Gilewicz uważa, że o ile w naszej lidze właściwie każdego zawodnika można zastąpić, o tyle Jacek Zieliński ma problem innego typu. - Trenerowi na raz wypada zbyt wielu zawodników. Gdy nie można skorzystać z Piecha, Janoszki, Straki, Malinowskiego, Zieńczuka lub chociaż z większości z nich - to jest problem. Jednorazowo trudno jest zastąpić aż tylu piłkarzy - twierdzi były reprezentant Polski.
Radosław Gilewicz pozostaje jednak optymistą w ocenie Ruchu. Były napastnik m.in. Austrii Wiedeń czy VfB Stuttgart uważa, że przyszła rudna powinna być lepsza dla chorzowian, bo do tego czasu uporają się z nękającymi ich problemami. Dlatego "Niebiescy" powinni "wycisnąć maksimum z tej jesieni", a na wiosnę mogą zaprezentować formę podobną z ubiegłego sezonu. Jak twierdzi ekspert - Ruch stać na to.
- Na pewno nie zgadzam się z tezą, że ubiegły sezon był maksimum możliwości tych piłkarzy. Poza tym, w sporcie jest tak, że jeśli ktoś jest zadowolony z ostatnich dobrych wyników... to nie powinien być sportowcem. Po tych chłopakach widzą, że oni chcą więcej. Chcą, ale nie do końca potrafią znaleźć tamtą formę. Zresztą, na pewno nie pomógł im także początek sezonu, bo szybko doznane porażki działają na psychikę piłkarzy - wtedy coś się "zacina" i drużyna nie punktuje... ale oni wciąż szukają swojej dyspozycji - kończy Gilewicz.
Były piłkarz Ruchu zaznacza jednak, że sytuacja Ruchu po zmianie trenera uległa zmianie. -. Jednak szkoleniowiec też potrzebuje czasu, żeby się uporać z paroma kwestiami. Przede wszystkim zmaga się z problemami kadrowymi. I choć uważam, że większość piłkarzy można zastąpić, to w Ruchu jest ten problem, że presja wyniku jest duża i chłopcy "z drugiego szeregu" nie zawsze są w stanie wykorzystać swoją szansę. Drugą sprawą na pewno jest nierówna forma poszczególnych zawodników... i obecny obraz sytuacji Ruchu układa nam się w całość - analizuje telewizyjny ekspert.
Dodatkowo Gilewicz uważa, że o ile w naszej lidze właściwie każdego zawodnika można zastąpić, o tyle Jacek Zieliński ma problem innego typu. - Trenerowi na raz wypada zbyt wielu zawodników. Gdy nie można skorzystać z Piecha, Janoszki, Straki, Malinowskiego, Zieńczuka lub chociaż z większości z nich - to jest problem. Jednorazowo trudno jest zastąpić aż tylu piłkarzy - twierdzi były reprezentant Polski.
Radosław Gilewicz pozostaje jednak optymistą w ocenie Ruchu. Były napastnik m.in. Austrii Wiedeń czy VfB Stuttgart uważa, że przyszła rudna powinna być lepsza dla chorzowian, bo do tego czasu uporają się z nękającymi ich problemami. Dlatego "Niebiescy" powinni "wycisnąć maksimum z tej jesieni", a na wiosnę mogą zaprezentować formę podobną z ubiegłego sezonu. Jak twierdzi ekspert - Ruch stać na to.
- Na pewno nie zgadzam się z tezą, że ubiegły sezon był maksimum możliwości tych piłkarzy. Poza tym, w sporcie jest tak, że jeśli ktoś jest zadowolony z ostatnich dobrych wyników... to nie powinien być sportowcem. Po tych chłopakach widzą, że oni chcą więcej. Chcą, ale nie do końca potrafią znaleźć tamtą formę. Zresztą, na pewno nie pomógł im także początek sezonu, bo szybko doznane porażki działają na psychikę piłkarzy - wtedy coś się "zacina" i drużyna nie punktuje... ale oni wciąż szukają swojej dyspozycji - kończy Gilewicz.
Polecane
Ekstraklasa