Pomysł Szatałowa: Karalić i Milenković zostali rozdzieleni

09.02.2010
Bośniak i Serb chcieli dzielić pokój, lecz nie wyraził na to zgody szkoleniowiec Polonii Bytom. - Kiedy trafiłem do Polski, też zamieszkałem z Polakiem, aby nauczyć się języka - tłumaczy Jurij Szatałow.
Aż trzech napastników wzmocniło tej zimy drużynę Polonii. Największe nadzieje wiązane są z Vladimirem Milenkoviciem. - To ciekawy chłopak, który pokazał się z dobrej strony na treningach. Widać, że ma duże umiejętności i dlatego został szybko zaakceptowany przez resztę zespołu - mówi trener Szatałow. - Dobrymi zawodnikami są również Maciej Bykowski i Vladimir Karalić. Szykuje się ciekawa rywalizacja z Grześkiem Podstawkiem i będzie możliwość ustawienia zespołu dwójką napastników - wskazuje.

Milenković dał się już we znaki... Wojciechowi Skabie. - Ma dobrze ułożoną nogę. Myślałem, że jest lewonożny, a tymczasem w jednej z gierek przełożył piłkę na prawą nogę i też strzelił gola - chwali nowego kolegę bramkarz Polonii. Na razie mankamentem Serba jest przygotowanie motoryczne. - Zdrowia nie ma, wygląda pod tym względem słabo, lecz do ligi to poprawimy - obiecuje Szatałow.

Nowi gracze szybko aklimatyzują się w bytomskim zespole, który słynie już z rodzinnej atmosfery. - Z kolegami z drużyny jakoś się dogaduję - zapewnia Milenković, co znajduje potwierdzenie. - Jest rozmowny. Grał już w kilku krajach i często rozmawia z resztą zawodników. Inna sprawa, że obaj ci napastnicy chcieli zamieszkać razem, bo mówią tym samym językiem. Zarządziłem jednak, aby dzielili pokoje z Polakami. Ja właśnie w taki sposób uczyłem się waszego języka, kiedy trafiłem do Warty Poznań - tłumaczy szkoleniowiec Polonii.

- Polska przypomina trochę Niemcy, a trochę państwa byłej Jugosławii - uśmiecha się Karalić, który jest wyższy, lecz nieco wolniejszy od kolegi z Bałkanów. Strzelił on jesienią osiem bramek  w barwach bośniackiego FK Laktasi. Dorobek Milenkovicia, który grał w słoweńskim NK Interblock, był gorszy o dwa trafienia.
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również