Pomocnik Zagłębia po nieprzyznanym mu golu. "Ta piłka sama wpadła"

30.04.2012
Łukasz Matusiak w spotkaniu z Chojniczanką zdobył pięknego gola... a właściwie to go sprokurował. Po jego potężnym strzale piłka odbiła się bowiem od poprzeczki, następnie od bramkarza i wpadła do siatki.

- To był strzał sytuacyjny, piłka była po koźle, trzeba było tylko uderzyć, a ona sama wpadła… taka prawda - śmiał się po spotkaniu Łukasz Matusiak. Ten gol nie dał jednak sosnowiczanom spokoju, gdyż na początku drugiej połowy goście wyrównali. Miejscowi walczyli jednak do końca i determinacja opłaciła się.

- Zdobyliśmy gola w doliczonym czasie gry. Chwała Marcinowi (Lachowskiemu - dop. red.), że to strzelił. Tak pół żartem, pół serio, myślę, że jakby ktoś inny znalazł się w jego sytuacji to by tego nie trafił - uśmiechał się po meczu rosły pomocnik. Piłkarz przyznał także, że Zagłębiu w osiągnięciu dobrego rezultatu pomogły dwie czerwone kartki, które pod koniec spotkania ujrzeli piłkarze gości.

- Trzeba jednoznacznie powiedzieć, że sędzia zawody prowadził dobrze, gwizdał to co musiał, nie dał sobie "w kaszę dmuchać". Oni dostali te kartki i trochę nam to pomogło. W końcu, po tylu meczach, uśmiechnęło się do nas szczęście - stwierdził piłkarz.

źródło: zaglebie.sosnowiec.pl/zaglebie.eu

Przeczytaj również