Pomocnik Śląska: Mecz w Wodzisławiu to była wojna psychologiczna
13.05.2010
Trudno będzie w Wodzisławiu pogodzić się z porażką ze Śląskiem. I nie chodzi nawet tylko o ogromną rangę tego meczu, ale również o jego okoliczności. Przecież jeszcze na kwadrans przed końcem gospodarze prowadzili. - Ale nam trzeba oddać, że cały czas mieliśmy chłodne głowy. Dwukrotnie dogonić rywala grającego z nożem na gardle to nie jest łatwa sprawa - zaznacza Antoni Łukasiewicz.
Inna sprawa, że - niestety - swój własny wkład w sukces jego zespołu mieli też wodzisławianie. Prowadząc, zagrali praktycznie tak, jakby w ogóle nie mieli formacji defensywnej. Przeciwnik wychodził co rusz z sytuacjami sam na sam z Arkadiuszem Onyszką.
- Odra popełniała błędy w ustawieniu, a my byliśmy na to przygotowani. Trener Tarasiewicz uczulał nas, że będę momenty, kiedy miejscowi pójdą na całość i zrobią nam bardzo dużo miejsca w środku pola. Tak dokładnie się stało. Poza tym to była wojna psychologiczna. Ją też wygraliśmy - dodaje pomocnik Śląska.
Inna sprawa, że - niestety - swój własny wkład w sukces jego zespołu mieli też wodzisławianie. Prowadząc, zagrali praktycznie tak, jakby w ogóle nie mieli formacji defensywnej. Przeciwnik wychodził co rusz z sytuacjami sam na sam z Arkadiuszem Onyszką.
- Odra popełniała błędy w ustawieniu, a my byliśmy na to przygotowani. Trener Tarasiewicz uczulał nas, że będę momenty, kiedy miejscowi pójdą na całość i zrobią nam bardzo dużo miejsca w środku pola. Tak dokładnie się stało. Poza tym to była wojna psychologiczna. Ją też wygraliśmy - dodaje pomocnik Śląska.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów