Pomocnik Ruchu Chorzów: Nie mamy pełnego spokoju...

12.03.2013
- Nie jesteśmy w takiej sytuacji, by móc nie patrzeć w dół. Nie mamy pełnego spokoju - mówi Łukasz Tymiński, pomocnik Ruchu Chorzów, który przewiduje, że jego koledzy awansują jutro do półfinału Pucharu Polski.
Tymiński zdobył pięknego wyrównującego gola w pucharowym starciu z Zagłębiem Lubin. Dwie bramki - w meczach z Widzewem Łódź i Śląskiem Wrocław - zdobył za to wchodzący z ławki jego konkurent do gry na środku pomocy - Mindaugas Panka. Pozostałe wiosenne trafienia zaliczył Maciej Jankowski. To konkurencja tak wpływa na pomocników Ruchu, że muszą się już zajmować nie tylko przerywaniem i kreowaniem akcji, ale też strzelaniem? - Konkurencja podnosi poziom. Każdy musi być skoncentrowany na 100 procent, bo gdy zagra słabiej, do składu wskoczy ktoś inny. Myślę, że to wyjdzie na dobre drużynie i zawodnikom. Nie obawiam się jednak konkurencji, bo nigdy nie miałem tak, że ktoś mi dał miejsce w składzie z urzędu. Zawsze musiałem walczyć - przyznaje żywczanin.

Tymińskiego w jutrzejszym meczu z Zagłębiem akurat zabraknie. Pomocnik "Niebieskich" pauzuje za nadmiar żółtych kartek. - Na pewno trafiło mi się niefortunnie, bo mam przerwę i w lidze i w Pucharze. Ale miałem już pokaźny dorobek kartkowy z czasów Jagiellonii i od początku grałem na ostrzu noża. Wiedziałem, że jedna kartka już skutkuje pauzą. Nie cieszy mnie to, bo chciałbym zagrać. W końcu w Lubinie strzeliłem gola. To jednak siła wyższa - wzdycha były gracz m.in. Polonii Bytom.

Pomocnik, który będzie dopingował swoich kolegów z trybun, daje Ruchowi spore szanse na powodzenie w jutrzejszym meczu. - Nastroje są dobre, bo w ostatnich spotkaniach wszystko wyglądało już dużo lepiej niż w tej potyczce z Lechem Poznań. To starcie z "Kolejorzem" trochę już poszło w zapomnienie. Mecz z Zagłębiem jest dla nas ważny, gdyż chcemy walczyć w pucharze do samego końca. Nie będziemy niczego odpuszczać. Po dobrym wyniku z pierwszego meczu, myślę, że przejdziemy do następnej rundy - przyznaje Tymiński.

Optymizm u pomocnika chorzowian wzrasta na wspomnienie sobotniego starcia ze Śląskiem Wrocław. - Byliśmy lepsi, ale moim zdaniem zabrakło trochę skuteczności, bo w pierwszej połowie mieliśmy sporo sytuacji na wyrównanie. Trwało to jednak do 93. minuty, dlatego może się wydawać, że to szczęśliwy remis. Z gry zasłużyliśmy więcej niż na jeden punkt, ale też trzeba go szanować, bo mogło się skończyć gorzej - nie ukrywa.

Dzięki temu jednemu punktowi, "Niebiescy" wrócili do stanu sprzed rozpoczęcia rundy wiosennej - nad Podbeskidziem znów mają dziewięć punktów przewagi. - To nie jest taka sytuacja, w której moglibyśmy nie patrzeć w dół. Nie mamy pełnego spokoju. Ale tabela ułożyła się też tak, że możemy przeskakiwać drużyny, które są nad nami. 14. miejsce nas nie satysfakcjonuje. Obraz gry jest coraz lepszy, więc oby to szło w parze z przesuwaniem się w górę - mówi pomocnik, który zimą dołączył do Ruchu. - Nie miałem problemów z aklimatyzacją, bo kilku chłopaków już tu znałem. Wkomponowałem się - jak na razie - bardzo pozytywnie - kończy Łukasz Tymiński.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również