Pomocnik Odry Wodzisław miał rozwiązać kontrakt... ale go przedłuży
08.07.2010
Przypadek Krzysztofa Markowskiego pokazuje, jak nieprzewidywalny jest futbol... Jeszcze kilka tygodni temu 31-latek był w Wodzisławiu niepotrzebny. Nie grał zarówno w ekstraklasie, jak i nawet w jej "młodszym" odpowiedniku. Innymi słowy, nie grał w ogóle. Pewne wydawało się, że w czerwcu dojdzie do rozwiązania jego kontraktu.
Tymczasem "Maro" właśnie szykuje się do... jego przedłużenia. Wszystko za sprawą prezesa Dariusza Kozielskiego i trenera Leszka Ojrzyńskiego. - Jestem człowiekiem kompromisu, ale gdyby klubem nadal rządzili ci sami ludzie, co wiosną, to nie miałbym tu czego szukać. A tak, wiem, że mogę się temu zespołowi przydać - podkreśla Markowski, którego dotychczasowa umowa wygasa z końcem roku. - I zostanie przedłużona o pół roku. Wczoraj dostałem ją do ręki, a jutro powinniśmy sfinalizować temat. To formalność - oznajmia doświadczony pomocnik.
Zdecydowanie mniej pewna jest natomiast sytuacja samej Odry. Kadra na kolana nie powala, a Piotr Piechniak, jej były zawodnik, stwierdził nawet ostatnio w rozmowie z naszym portalem, że szanse klubu na zwojowanie czegoś na I-ligowych boiskach są zerowe. - Ale w klubie nikt nie będzie nas naciskał, żeby walczyć o awans. A to, że nas lekceważą, może nam tylko wyjść na dobre. Mamy handicap - uśmiecha się były kapitan GKS-u Katowice. Zwraca też od razu uwagę na osobę Ojrzyńskiego. Jego zdaniem, nowy trener będzie dużym atutem drużyny.
- Świetnie odnalazł się w sytuacji klubu. Doskonale zdaje sobie sprawę, że nie może liczyć na kosztowne zakupy, ale nie załamuje rąk. Szczerze mówiąc, myślę, że jeszcze zaskoczy nas jakimś ciekawym nazwiskiem - Markowski zaciera ręce.
Na razie Ojrzyński zdecydował się przede wszystkim na zmianę systemu gry. W dotychczasowych sparingach ustawiał drużynę w taktyce 4-2-3-1.
Tymczasem "Maro" właśnie szykuje się do... jego przedłużenia. Wszystko za sprawą prezesa Dariusza Kozielskiego i trenera Leszka Ojrzyńskiego. - Jestem człowiekiem kompromisu, ale gdyby klubem nadal rządzili ci sami ludzie, co wiosną, to nie miałbym tu czego szukać. A tak, wiem, że mogę się temu zespołowi przydać - podkreśla Markowski, którego dotychczasowa umowa wygasa z końcem roku. - I zostanie przedłużona o pół roku. Wczoraj dostałem ją do ręki, a jutro powinniśmy sfinalizować temat. To formalność - oznajmia doświadczony pomocnik.
Zdecydowanie mniej pewna jest natomiast sytuacja samej Odry. Kadra na kolana nie powala, a Piotr Piechniak, jej były zawodnik, stwierdził nawet ostatnio w rozmowie z naszym portalem, że szanse klubu na zwojowanie czegoś na I-ligowych boiskach są zerowe. - Ale w klubie nikt nie będzie nas naciskał, żeby walczyć o awans. A to, że nas lekceważą, może nam tylko wyjść na dobre. Mamy handicap - uśmiecha się były kapitan GKS-u Katowice. Zwraca też od razu uwagę na osobę Ojrzyńskiego. Jego zdaniem, nowy trener będzie dużym atutem drużyny.
- Świetnie odnalazł się w sytuacji klubu. Doskonale zdaje sobie sprawę, że nie może liczyć na kosztowne zakupy, ale nie załamuje rąk. Szczerze mówiąc, myślę, że jeszcze zaskoczy nas jakimś ciekawym nazwiskiem - Markowski zaciera ręce.
Na razie Ojrzyński zdecydował się przede wszystkim na zmianę systemu gry. W dotychczasowych sparingach ustawiał drużynę w taktyce 4-2-3-1.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku