Pomocnik Bełchatowa: W Ruchu pewne sprawy muszą się unormować

03.06.2010
- W Chorzowie potrafią zorganizować mecz, na którym jest 15 czy 20 tysięcy ludzi, ale są też kwestie, które pozostawiają sporo do życzenia - mówi Tomasz Wróbel, piłkarz GKS-u Bełchatów.
Chorzowianie stracili właśnie Andrzeja Niedzielana, a przed nimi przecież start w Lidze Europejskiej. Kibice liczą na wzmocnienia, choć tych na razie nie ma. Dziś możemy też powiedzieć, że nie będzie nim Tomasz Wróbel, którego "Niebiescy" chcieli już w zimie. - Temat był, ale doszliśmy do porozumienia, że to jeszcze nie ten czas - stwierdza dyplomatycznie.

O co dokładnie chodziło? - Ruch ma naprawdę ciekawy zespół, ale pewne rzeczy muszą się tam unormować. Mam na myśli sprawy organizacyjne. W Chorzowie potrafią zorganizować mecz, na którym jest 15 czy 20 tysięcy ludzi, ale są też kwestie, które pozostawiają jeszcze sporo do życzenia. Ja mam żonę i dziecko, dlatego nie mogę pozwolić sobie na jakąś niepewność - tłumaczy pomocnik GKS-u Bełchatów.

Na Śląsk na pewno jednak wróci, tyle że do klubu, który występuje obecnie w... III lidze. Mowa o Rozwoju Katowice, którego Wróbel jest wychowankiem. - Przyznaję, że chciałbym w nim skończyć swoją karierę. Ale to jeszcze odległa perspektywa. W końcu mam dopiero 27 lat. Myślę, żeby może wyjechać gdzieś za granicę... - zdradza.
autor: Kamil Kwaśniewski

Przeczytaj również