Polska - Kazachstan 0-2. Odpadamy w 1/8 finału
29.11.2014
Pierwsza połowa meczu z Kazachami to mnóstwo respektu z obydwu stron i choć minifutbol nie skłania raczej do zachowawczej postawy, mieliśmy tym razem 20 minut „piłkarskich szachów.”
Kazachstan prowadził co prawda grę ale to Polacy zmarnowali najlepszą okazję do zdobycia gola, kiedy po świetnej akcji całej drużyny, do pustej bramki nie trafił Wiktor Żytek.
Po zmianie stron podopieczni Klaudiusza Hirscha spróbowali zaatakować bramkę Szamro i wtedy rywale zachowali się tak, jakby tylko czekali na taki obrót spraw.
Między 22, a 33 minutą konfrontacji cztery groźne kontry Kazachów rozmontowały defensywę reprezentacji Polski. Raz od straty bramki uratował nas Mateusz Szpiczko. Raz dopomógł nam słupek lecz po uderzeniach Aubakirova oraz Jussupova i tak było 2-0 dla zespołu trenera Głuszkova.
Końcówka pojedynku to desperackie próby Polaków aby odwrócić losy konfrontacji, które jednak nie kończyły się klarownymi sytuacjami dla biało-czerwonych. A jeśli już, to świetnie zachowywał się wtedy golkiper przeciwników.
Nie pomogło wycofanie polskiego bramkarza, którego miejsce w tyłach zajął Wiktor Żytek. Na pewno nie pomogła nam czerwona kartka dla Jarosława Filiksa w 39 minucie. Swoją drogą już przed czempionatem obawiano się takiego właśnie obrotu spraw, gdyż gracz szczecińskich Bad Boys, zupełnie nie potrafi wytrzymać ciśnienia i utrzymać nerwów na wodzy. Szczególnie gdy coś idzie nie po jego myśli.
Reasumując, Kazachowie udanie rewanżują nam się za porażkę w 1/8 finału przed rokiem, a nasza kadra, mimo sporych apetytów, musi tym razem przełknąć gorycz porażki.
Kazachstan prowadził co prawda grę ale to Polacy zmarnowali najlepszą okazję do zdobycia gola, kiedy po świetnej akcji całej drużyny, do pustej bramki nie trafił Wiktor Żytek.
Po zmianie stron podopieczni Klaudiusza Hirscha spróbowali zaatakować bramkę Szamro i wtedy rywale zachowali się tak, jakby tylko czekali na taki obrót spraw.
Między 22, a 33 minutą konfrontacji cztery groźne kontry Kazachów rozmontowały defensywę reprezentacji Polski. Raz od straty bramki uratował nas Mateusz Szpiczko. Raz dopomógł nam słupek lecz po uderzeniach Aubakirova oraz Jussupova i tak było 2-0 dla zespołu trenera Głuszkova.
Końcówka pojedynku to desperackie próby Polaków aby odwrócić losy konfrontacji, które jednak nie kończyły się klarownymi sytuacjami dla biało-czerwonych. A jeśli już, to świetnie zachowywał się wtedy golkiper przeciwników.
Nie pomogło wycofanie polskiego bramkarza, którego miejsce w tyłach zajął Wiktor Żytek. Na pewno nie pomogła nam czerwona kartka dla Jarosława Filiksa w 39 minucie. Swoją drogą już przed czempionatem obawiano się takiego właśnie obrotu spraw, gdyż gracz szczecińskich Bad Boys, zupełnie nie potrafi wytrzymać ciśnienia i utrzymać nerwów na wodzy. Szczególnie gdy coś idzie nie po jego myśli.
Reasumując, Kazachowie udanie rewanżują nam się za porażkę w 1/8 finału przed rokiem, a nasza kadra, mimo sporych apetytów, musi tym razem przełknąć gorycz porażki.
Polecane
Sporty inne