Polska - Czarnogóra 0-1. Niezasłużona porażka
25.09.2015
Cały mecz ustawiła bramka na 1-0, którą nasi przeciwnicy zdobyli już w drugiej minucie rywalizacji. Wykonany według schematu rzut z autu zakończył się celnym trafieniem jednego z rywali i od tej pory cała konfrontacja przebiegała według niezmiennego scenariusza.
Nasi zawodnicy z coraz większą pasją atakowali bramkę Czarnogórców, a ci ustawieni przed własnym polem karnym, wybijali biało-czerwonych z uderzenia. Próbowaliśmy zdobyć bramkę wyrównującą głównie wykorzystując możliwość uderzeń z daleka. Te jednak wyraźnie nie były dziś wystarczająco celne by w dużej mierze zaabsorbować golkipera z Bałkanów.
Próbowali Marciszko, Jendruczek, Elsner, świetnie sytuacje mieli Dębicki oraz Baran, lecz prawdziwy „dzień konia” był dzisiaj atutem bramkarza przeciwników i piłka do siatki nie chciała wpaść.
Rywale ograniczali się praktycznie jedynie do obrony własnej bramki oraz osiągniętej przewagi. De facto ani razu poważnie nie zagrozili polskiej bramce. Niestety, pomimo takiego rozkładu sił, trzy punkty powędrowały na konto faworyzowanej Czarnogóry - trzeciego zespołu w rankingu EMF.
Czasu na regenerację sił nie ma zbyt wiele, już jutro czeka nas kolejna potyczka z Cyprem, która zakończy grupową rywalizację w Chorwacji. Tylko kataklizm mógłby teraz odebrać biało-czerwonym awans do 1/8 finału. Tam jednak, na skutek dzisiejszej porażki, najprawdopodobniej czekać będą już na nas zawsze groźni Rosjanie.
Nasi zawodnicy z coraz większą pasją atakowali bramkę Czarnogórców, a ci ustawieni przed własnym polem karnym, wybijali biało-czerwonych z uderzenia. Próbowaliśmy zdobyć bramkę wyrównującą głównie wykorzystując możliwość uderzeń z daleka. Te jednak wyraźnie nie były dziś wystarczająco celne by w dużej mierze zaabsorbować golkipera z Bałkanów.
Próbowali Marciszko, Jendruczek, Elsner, świetnie sytuacje mieli Dębicki oraz Baran, lecz prawdziwy „dzień konia” był dzisiaj atutem bramkarza przeciwników i piłka do siatki nie chciała wpaść.
Rywale ograniczali się praktycznie jedynie do obrony własnej bramki oraz osiągniętej przewagi. De facto ani razu poważnie nie zagrozili polskiej bramce. Niestety, pomimo takiego rozkładu sił, trzy punkty powędrowały na konto faworyzowanej Czarnogóry - trzeciego zespołu w rankingu EMF.
Czasu na regenerację sił nie ma zbyt wiele, już jutro czeka nas kolejna potyczka z Cyprem, która zakończy grupową rywalizację w Chorwacji. Tylko kataklizm mógłby teraz odebrać biało-czerwonym awans do 1/8 finału. Tam jednak, na skutek dzisiejszej porażki, najprawdopodobniej czekać będą już na nas zawsze groźni Rosjanie.
Polecane
Sporty inne