Polska - Austria 3-1. Mamy ćwierćfinał
26.09.2015
Polacy rozpoczęli kompletnie bez strachu wobec rywala, bowiem to my tym razem byliśmy stawiani w roli faworytów konfrontacji z Austrią. Najciekawszym wydarzeniem pierwszych minut meczu nie były jednakże akcje naszych zawodników, a kilkudziesięciominutowa przerwa spowodowana przewróceniem się ledowych band wzdłuż jednego z boków boiska.
Gdy organizatorzy doszli już do ładu z problematycznym sprzętem, my... strzeliliśmy bramkę. Marciszko powalczył przy linii bocznej boiska, zagrał do Kotlarza, ten widząc że nie może oddać strzału, przekazał futbolówkę Kamilowi Fryszce, a były kapitan drużyny narodowej dopełnił formalności.
Dwie minuty później mogło być już 2-0, lecz po akcji Elsnera z Mrówczyńskim piłka zatańczyła jedynie w okolicach linii bramkowej. Następnie, w minucie 14 dobrą okazję na drugiego gola zmarnował Bartłomiej Dębicki i to się niestety na nas zemściło.
Na pięć minut przed końcem pierwszej połowy błąd popełnił Mateusz Gliński, a Gutić nie zmarnował prezentu doprowadzając do wyrównania. Podczas całej inauguracyjnej odsłony spotkania to Polacy mieli zdecydowanie więcej z gry, częściej atakowali, niestety rezultat nie mógł nas w pełni satysfakcjonować.
Po przerwie sygnał do dalszego ataku dał Marcin Grzywa, gdy po jego uderzeniu bramkarz przeciwników musiał ratować się wybiciem na rzut rożny. Z daleka próbował strzelać nasz bramkarz – Norbert Jendruczek, niezłą szansę miał Christian Tomyk, a doskonałą Mateusz Gliński. Zawodnik z Warszawy znalazł się sam przed pustą bramką Austriaków. Mógł nawet zagrać do swoich partnerów z boiska, niestety fatalnie przestrzelił.
Na szczęście tym razem los nie okazał się dla biało-czerwonych wyjątkowo złośliwy - w 34 minucie, po naszym błędzie w kryciu, rywale mieli szansę na bramkę, lecz słupek dopomógł Jendruczkowi w zapobieżeniu stracie gola.
Końcówka meczu natomiast należała już zdecydowanie do naszej kadry. Najpierw rewelacyjnie zachował się w roli piwota Bartłomiej Dębicki i wyszliśmy na prowadzenie, a następnie przeprowadziliśmy klasyczną kontrę, w wyniku której Gliński podwyższył na 3-1.
Rywale, pomimo doliczonych minut, nie byli już w stanie odrobić poniesionych strat. Jesteśmy w ćwierćfinale, a apetyt rośnie w miarę jedzenia. Tym bardziej, że równie doskonale jak nasi piłkarze, spisują się w Chorwacji polscy kibice, fantastycznie wspierający drużynę Klaudiusza Hirscha.
Polska – Austria 3-1 (1-1)
1-0 – Fryszka, 6 min.
1-1 – Gutić, 15 min
2-1 – Dębicki, 35 min
3-1 – M.Gliński, 38 min
Polska: Jendruczek – Fryszka, Marciszko, Kotlarz, Tomyk, M.Gliński – Grzywa, Mrówczyński, Elsner, Waligóra, Dębicki.
Trener: Klaudiusz Hirsch
Gdy organizatorzy doszli już do ładu z problematycznym sprzętem, my... strzeliliśmy bramkę. Marciszko powalczył przy linii bocznej boiska, zagrał do Kotlarza, ten widząc że nie może oddać strzału, przekazał futbolówkę Kamilowi Fryszce, a były kapitan drużyny narodowej dopełnił formalności.
Dwie minuty później mogło być już 2-0, lecz po akcji Elsnera z Mrówczyńskim piłka zatańczyła jedynie w okolicach linii bramkowej. Następnie, w minucie 14 dobrą okazję na drugiego gola zmarnował Bartłomiej Dębicki i to się niestety na nas zemściło.
Na pięć minut przed końcem pierwszej połowy błąd popełnił Mateusz Gliński, a Gutić nie zmarnował prezentu doprowadzając do wyrównania. Podczas całej inauguracyjnej odsłony spotkania to Polacy mieli zdecydowanie więcej z gry, częściej atakowali, niestety rezultat nie mógł nas w pełni satysfakcjonować.
Po przerwie sygnał do dalszego ataku dał Marcin Grzywa, gdy po jego uderzeniu bramkarz przeciwników musiał ratować się wybiciem na rzut rożny. Z daleka próbował strzelać nasz bramkarz – Norbert Jendruczek, niezłą szansę miał Christian Tomyk, a doskonałą Mateusz Gliński. Zawodnik z Warszawy znalazł się sam przed pustą bramką Austriaków. Mógł nawet zagrać do swoich partnerów z boiska, niestety fatalnie przestrzelił.
Na szczęście tym razem los nie okazał się dla biało-czerwonych wyjątkowo złośliwy - w 34 minucie, po naszym błędzie w kryciu, rywale mieli szansę na bramkę, lecz słupek dopomógł Jendruczkowi w zapobieżeniu stracie gola.
Końcówka meczu natomiast należała już zdecydowanie do naszej kadry. Najpierw rewelacyjnie zachował się w roli piwota Bartłomiej Dębicki i wyszliśmy na prowadzenie, a następnie przeprowadziliśmy klasyczną kontrę, w wyniku której Gliński podwyższył na 3-1.
Rywale, pomimo doliczonych minut, nie byli już w stanie odrobić poniesionych strat. Jesteśmy w ćwierćfinale, a apetyt rośnie w miarę jedzenia. Tym bardziej, że równie doskonale jak nasi piłkarze, spisują się w Chorwacji polscy kibice, fantastycznie wspierający drużynę Klaudiusza Hirscha.
Polska – Austria 3-1 (1-1)
1-0 – Fryszka, 6 min.
1-1 – Gutić, 15 min
2-1 – Dębicki, 35 min
3-1 – M.Gliński, 38 min
Polska: Jendruczek – Fryszka, Marciszko, Kotlarz, Tomyk, M.Gliński – Grzywa, Mrówczyński, Elsner, Waligóra, Dębicki.
Trener: Klaudiusz Hirsch
Polecane
Sporty inne