Polonia - Zawisza 0-4. Bydgoska feta przy Olimpijskiej!
08.06.2013
Wydarzenie
Mecz przy Olimpijskiej był prawdziwym piłkarskim świętem. Po raz pierwszy od dawien dawna na spotkanie Polonii Bytom zabrakło biletów. Co ciekawe większość wejściówek padła łupem... gości z Bydgoszczy, którzy nie tylko szczelnie wypełnili swój sektor, ale także zajęli połowę trybuny głównej. To było i tak za mało, bo kilkuset kibiców niebiesko-czarnych zostało pod stadionem. Polonia - mimo chęci - nie mogła dodrukować biletów z powodu ograniczenia pojemności do 2300 miejsc, jakie nałożył na klub PZPN. Nic nie ujęło to jednak atmosferze, której nie powstydziłby niejeden stadion T-Mobile Ekstraklasy.
Bohaterowie
Dwóch piłkarzy z przeszłością w klubach z naszego regionu przypieczętowało dziś awans Zawiszy do T-Mobile Ekstraklasy. Dwie bramki dla bydgoszczan zdobył Paweł Abbott, były napastnik Ruchu Chorzów, a jedno trafienie dołożył Sebastian Ziajka, były gracz Podbeskidzia Bielsko-Biała. W Polonii mimo wysokiej porażki - na brawa zasługuje Mateusz Mika, który kilkukrotnie w nieprawdopodobnych sytuacjach ratował swój zespół przed utratą bramki. Winić go można jedynie za sprokurowany rzut karny za faul na Ziajce. Nie byłoby tak pewnie, gdyby...
Rozczarowanie
...defensywa Polonii nie zostawiała swojego bramkarza pozostawionego na pastwę losu. Obrońcy bytomskiej drużyny mylili się fatalnie, tracąc głupie piłki, albo w najmniej odpowiednim momencie wycofując piłkę do Miki, do którego natychmiast doskakiwał piłkarz rywala. Rzut karny to w głównej mierze także wina defensorów, którzy zupełnie bez opieki zostawili z prawej strony pola karnego wcześniej wspomnianego Ziajkę, który po dograniu Hermesa stanął sam przed bramkarzem naszego zespołu.
Co ciekawego
- "Smak II ligi nie jest nam obcy z bytomskim uderzeniem powracamy chłopcy" - transparent o takiej treści wywiesili kibice z Bytomia.
- Na płocie pojawił się także transparent upamiętniający zmarłego w ostatnich dniach trenera hokejowej drużyny Polonii - Emila Nikodemowicza.
- Polonia Bytom przeciwko Zawiszy nie murowała bramki. Podopieczni Jacka Trzeciaka w pierwszej połowie doszli do kilku sytuacji, które przy lepszej skuteczności lub większej precyzji mogły zakończyć się bramkami. Prym pod względem nieskuteczności wiódł Damian Michalik, który najlepszą okazję zmarnował tuż przed bramką dla gości.
- Wynik meczu przed przerwą otworzył Abbott, który spokojnie uderzył z rzutu karnego. Mika rzucił się w ciemno w lewą stronę, a napastnik Zawiszy kopnął piłkę w prawy róg.
- Przez całe spotkanie rywalizacja toczyła się nie tylko na boisku, ale także na trybunach. Przedzielona na pół trybuna główna stadionu przy Olimpijskiej prowadziła zacięty bój na doping.
- Krótko po przerwie prowadzenie dla Zawiszy podwyższyć mogli Ziajka do spółki z Abbottem, ale Mika kapitalnie interweniował zatrzymując piłkę po obu uderzeniach.
- Do wyrównania po godzinie gry mógł doprowadzić Kamil Białkowski, ale stojąc sam przed pustą bramką... posłał piłkę tuż obok lewego słupka.
- Druga bramka dla Zawiszy padła w 61. minucie gry, kiedy po nieudanej pułapce ofsajdowej Abbott stanął oko w oko z Miką i mierzonym lobem podwyższył prowadzenie dla swojego zespołu.
- Trzecie trafienie zanotował Ziajka, który pewnie wykorzystał sytuację sam na sam, a wynik meczu ustalił w końcowych minutach regulaminowego czasu gry Tomasz Ostalczyk.
- Przed rokiem bydgoska drużyna awans straciła w ostatniej kolejce w Gliwicach, przegrywając z Piastem. Tym razem Śląsk okazał się być dla niebiesko-czarnych szczęśliwy. Zawisza wraca na boiska elity po 19 latach przerwy!
Mecz przy Olimpijskiej był prawdziwym piłkarskim świętem. Po raz pierwszy od dawien dawna na spotkanie Polonii Bytom zabrakło biletów. Co ciekawe większość wejściówek padła łupem... gości z Bydgoszczy, którzy nie tylko szczelnie wypełnili swój sektor, ale także zajęli połowę trybuny głównej. To było i tak za mało, bo kilkuset kibiców niebiesko-czarnych zostało pod stadionem. Polonia - mimo chęci - nie mogła dodrukować biletów z powodu ograniczenia pojemności do 2300 miejsc, jakie nałożył na klub PZPN. Nic nie ujęło to jednak atmosferze, której nie powstydziłby niejeden stadion T-Mobile Ekstraklasy.
Bohaterowie
Dwóch piłkarzy z przeszłością w klubach z naszego regionu przypieczętowało dziś awans Zawiszy do T-Mobile Ekstraklasy. Dwie bramki dla bydgoszczan zdobył Paweł Abbott, były napastnik Ruchu Chorzów, a jedno trafienie dołożył Sebastian Ziajka, były gracz Podbeskidzia Bielsko-Biała. W Polonii mimo wysokiej porażki - na brawa zasługuje Mateusz Mika, który kilkukrotnie w nieprawdopodobnych sytuacjach ratował swój zespół przed utratą bramki. Winić go można jedynie za sprokurowany rzut karny za faul na Ziajce. Nie byłoby tak pewnie, gdyby...
Rozczarowanie
...defensywa Polonii nie zostawiała swojego bramkarza pozostawionego na pastwę losu. Obrońcy bytomskiej drużyny mylili się fatalnie, tracąc głupie piłki, albo w najmniej odpowiednim momencie wycofując piłkę do Miki, do którego natychmiast doskakiwał piłkarz rywala. Rzut karny to w głównej mierze także wina defensorów, którzy zupełnie bez opieki zostawili z prawej strony pola karnego wcześniej wspomnianego Ziajkę, który po dograniu Hermesa stanął sam przed bramkarzem naszego zespołu.
Co ciekawego
- "Smak II ligi nie jest nam obcy z bytomskim uderzeniem powracamy chłopcy" - transparent o takiej treści wywiesili kibice z Bytomia.
- Na płocie pojawił się także transparent upamiętniający zmarłego w ostatnich dniach trenera hokejowej drużyny Polonii - Emila Nikodemowicza.
- Polonia Bytom przeciwko Zawiszy nie murowała bramki. Podopieczni Jacka Trzeciaka w pierwszej połowie doszli do kilku sytuacji, które przy lepszej skuteczności lub większej precyzji mogły zakończyć się bramkami. Prym pod względem nieskuteczności wiódł Damian Michalik, który najlepszą okazję zmarnował tuż przed bramką dla gości.
- Wynik meczu przed przerwą otworzył Abbott, który spokojnie uderzył z rzutu karnego. Mika rzucił się w ciemno w lewą stronę, a napastnik Zawiszy kopnął piłkę w prawy róg.
- Przez całe spotkanie rywalizacja toczyła się nie tylko na boisku, ale także na trybunach. Przedzielona na pół trybuna główna stadionu przy Olimpijskiej prowadziła zacięty bój na doping.
- Krótko po przerwie prowadzenie dla Zawiszy podwyższyć mogli Ziajka do spółki z Abbottem, ale Mika kapitalnie interweniował zatrzymując piłkę po obu uderzeniach.
- Do wyrównania po godzinie gry mógł doprowadzić Kamil Białkowski, ale stojąc sam przed pustą bramką... posłał piłkę tuż obok lewego słupka.
- Druga bramka dla Zawiszy padła w 61. minucie gry, kiedy po nieudanej pułapce ofsajdowej Abbott stanął oko w oko z Miką i mierzonym lobem podwyższył prowadzenie dla swojego zespołu.
- Trzecie trafienie zanotował Ziajka, który pewnie wykorzystał sytuację sam na sam, a wynik meczu ustalił w końcowych minutach regulaminowego czasu gry Tomasz Ostalczyk.
- Przed rokiem bydgoska drużyna awans straciła w ostatniej kolejce w Gliwicach, przegrywając z Piastem. Tym razem Śląsk okazał się być dla niebiesko-czarnych szczęśliwy. Zawisza wraca na boiska elity po 19 latach przerwy!
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku