Polonia zawiodła? - Zrobiliśmy progres - twierdzą piłkarze

19.05.2010
Udana jesień rozbudziła apetyty, dlatego wiosna była wielkim rozczarowaniem. - Bogate kluby męczyły się do końca, a my nie - przypominają jednak zawodnicy Polonii, siódmej sił w ekstraklasie.
Bytomianie uplasowali się ostatecznie na tym samym miejscu, co rok temu. - Mimo wszystko to progres, bo w tym sezonie liga była bardzo wyrównana. To nasz wielki sukces - uważa Jacek Trzeciak. Nie da się jednak ukryć, że przy Olimpijskiej liczono na więcej.

A że Polonię stać na bycie lepszym niż tylko przeciętnym, pokazała runda jesienna. To była drużyna, której akcje chętnie pokazywały telewizje. Wiosną z efektownie grającego zespołu zostało niewiele, tym bardziej, że oprócz stylu zaczął on tracić też punkty. - A drużyny, które teoretycznie skazane były na spadek, wygrywały, pięły się w górę, nie byli to chłopcy do bicia - zauważa najbardziej doświadczony zawodnik Polonii.

Warto dodać, że bytomianie, oprócz Ruchu Chorzów, są najlepszymi z... najbiedniejszych. - Niektórzy nie doceniają tego naszego osiągnięcia. Tymczasem drużyny z dużo wyższym budżetem męczyły się do samego końca, a my nie - zwraca uwagę Błażej Telichowski.

Obrońca dołączył do drużyny w zimowym okienku transferowym i długo musiał przekonywać do siebie trenera Jurija Szatałowa. - Myślałem, że będę więcej grał. Nie wyglądało to do końca tak, jakbym chciał. Aby tyle, że strzeliłem te kilka goli pod koniec - wzdycha najskuteczniejszy w końcówce sezonu "Polonista".

Telichowski zagrał w trzech ostatnich meczach, we wszystkich wpisując się na listę strzelców. - Gdyby grał więcej, może zostałby królem strzelców - zażartował po ostatnim meczu w sezonie z Polonią Warszawa trener Szatałow.
autor: Stanisław Hajda

Przeczytaj również