Polonia - Widzew 2-2. Bytomianie wreszcie strzelali gole z gry

01.10.2010
Emocjonujące widowisko przy Olimpijskiej. Polonia dwukrotnie obejmowała prowadzenie, lecz wygrać nie zdołała. Miroslav Barczik strzelił gola i asystował przy bramce Dariusza Jareckiego.
Jarecki potrzebował sześciu minut, aby dać się po raz pierwszy mocno we znaki obronie Widzewa. Uciekł lewym skrzydłem i przytomnie dograł do wbiegającego w drugim tempie Miroslava Barczika. Słowak z dużym spokojem opanował piłkę i już w polu karnym minął dwóch rywali. Co prawda trzeci zdołał jego strzał zablokować, ale dobitka była skuteczna. Polonia wyśmienicie rozpoczęła więc spotkanie z Widzewem, a Jarecki i Barczik od tego momentu byli wyróżniającymi postaciami na murawie.

Dobrze funkcjonowały skrzydła Polonii, o czym przekonała bramka w drugiej połowie. Słabiej jednak środek pola. Brakowało również Mariusza Ujka w ataku, czyli napastnika, który potrafi się rozbijać w pojedynkę z rosłymi defensorami rywala. A Widzew? Grał nieźle. Dłużej nawet utrzymywał się przy piłce od gospodarzy, lecz długo nic z tego nie wynikało.

Ostrzeżeniem była akcja, po której Marcin Robak miał przed sobą tylko Szymona Gąsińskiego. Trafił w bramkarza. Kilka chwil potem napastnik Widzewa zaliczył już aystę. Bruno Pinheiro zbyt dużą łatwością zapędził się pod pole karne Polonii i w końcu oddał strzał. Sytuację próbował ratować Michal Hanek, ale tak naprawdę ją pogorszył, bo piłka odbiła się rykoszetem od jego nóg, czym kompletnie zdezorientowała Gąsińskiego. Widzewa wyrównał i był bliski wyjścia na prowadzenie.

Łodzianie atakowali z dużym impetem. Strzelali Paweł Grischok, Piotr Grzelczak i Mindaugas Panka. Raz Gąsińskiego musiał zastąpić na linii bramkowej Arkadiusz Mysona. Udało się. Polonia odparła ofensywę rywala. Uśpiła też trochę jego czujność. Pierwszą oznaką była szansa Clemence'a Matawu. Gracz z ZImbabwe po podaniu Barczika miał "autostradę" do bramki Widzewa. Pogubił się jednak prowadząc piłkę. Jarecki idealnego dogrania Słowaka już nie zmarnował! To drugi gol Jareckiego strzelony w barwach Polonii. I zarazem drugi zdobyty głową w Bytomiu.

Marzenia o zwycięstwie zniweczyło niezdecydowanie obrońców Polonii. Pozwolili oni, aby Dudu dograł piłkę wzdłuż linii bramkowej do Grzelczaka, a ten dopełnił formalności. Obie drużyny miały w końcówce swoje piłki meczowe, lecz nikt ich nie wykorzystał.
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również