Polonia W. - Ruch 3-1. Sobiech nie miał litości wobec kolegów

13.11.2010
Dwa gole i asysta, oto dorobek Artura Sobiecha w dzisiejszym meczu z "Niebieskimi". Ruch prowadził do przerwy przy Konwiktorskiej, lecz w drugiej połowie zagrał słabo, popełniając wiele błędów.
Milion euro wydał Józef Wojciechowski za Sobiecha. Dziś pewnie znów ocenił, że było warto. Na następcę "Abdula"  w Chorzowie namaszczono Macieja Jankowskiego. Młody zawodnik dobrze spisał się z "Czarnymi Koszulami'. To właśnie Jankowski wyprowadził Ruch na prowadzenie. Świetnie dośrodkował piłkę z rzutu rożnego Gabor Straka. Słowak był zdecydowanie najlepszym zawodnikiem chorzowian w tym spotkaniu. Prawdziwym motorem napędowym i architektem większości akcji.

Ruch przez 45 minut grał naprawdę solidnie. Nie pozwolił faworyzowanym rywalom na zbyt wiele. Dość powiedzieć, że Polonia nie stworzyła sobie właściwie sytuacji bramkowej. Dlatego jej zawodnicy szukali szczęścia strzałami z dystansu. Były ku temu sprzyjające okoliczności, bo przez całe spotkanie padał deszcz i murawa była nasiąknięta wodą. Z tego powodu "Niebiescy" poczekali z wyjściem na drugą połowę w tunelu prowadzącym na boisku. Okazało się to symboliczne, bo zawodnicy Waldemara Fornalika na tę odsłonę po prostu... "nie dojechali", jak mawia się w piłkarskim slangu.

Cofnęli się bardzo głęboko, oddając inicjatywę rywalom. Co gorsza dały o sobie znać wymuszone roszady w wyjściowej jedenastce. Marcin Zając, zastępujący Łukasza Janoszkę, odpuścił atakowanie jednego z rywali. Skończyło się rzutem rożnym. Dośrodkowaną z narożnika piłkę fatalnie zgrał Łukasz Derbich, który zajął miejsce na lewej obronie. Wręcz można pokusić się o stwierdzenie, że zaliczył asystę przy pierwszym golu Sobiecha. Derbich zresztą niepewnie zachowywał się również w innych boiskowych sytuacjach.

Krótko po stracie pierwszej bramki, Matko Perdijić skapitulował po raz drugi. Tym razem wrzuconą z autu piłkę przedłużył głową Sobiech i wpakował z bliska do bramki Euzebiusz Smolarek. Przysnęli Piotr Stawarczyk, Krzysztof Nykiel i Chorwat broniący w Ruchu. Kropkę nad "i" postawił Sobiech. I znów po stałym fragmencie gry.

Co gorsza sędzia Michał Mularczyk ze Skierniewic popełnił fatalny błąd, wyrzucając z boiska Rafała Grodzickiego. Faul obrońcy Ruchu kwalifikował się ewentualnie na żółty kartonik. "Niebiescy" nawet w osłabieniu dążyli jeszcze do strzelenia gola kontaktowego. Trafili w poprzeczkę. Ładną akcję Nykiela zmarnował z kolei Straka.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również