Polonia W. - Ruch 1-1. Kopanina wysokich lotów w stolicy

13.03.2010
Gdy boisko przypominało jeszcze murawę, "Niebiescy" wyszli na prowadzenie. Bardzo szybko tę cenną zaliczkę dali sobie jednak wydrzeć, a potem rozgorzała piłkarska bitwa, w której mało było gry.
"Niebiescy" nie mogli sobie wymarzyć lepszego początku. Pierwsze długie podanie Rafała Grodzickiego do Wojciecha Grzyba i ten na raty dograł piłkę do Marcina Zająca, który z bliska wpakował ją do siatki. Błędy popełnili Tomasz Brzyski i... sędzia liniowy, bo "Kicaj" był na pozycji spalonej. - Bramka została uznana i trudno gdybać, co by było gdyby - wzruszył ramionami Grzyb, lecz długo z prowadzenia wraz z kolegami się nie cieszył. - Mecz super nam się ułożył, a jednak nie zdołaliśmy tego wyniku utrzymać - kręcił głową, bo Krzysztofa Pilarza pokonał Adrian Mierzejewski.

Podawał, a właściwie strzelał Daniel Gołębiewski. Nie popisał się Gabor Straka, który napastnikowi Polonii pozwolił na zdecydowanie zbyt wiele. Słowak szybko z boiska zszedł, gdyż nabawił się kontuzji - naciągnął mięsień dwugłowy uda. Jego koledzy tymczasem mieli okazję, aby znów objąć prowadzenie. Maciej Sadlok wstrzelił piłkę powrotną pod pole karne stołecznej drużyny i Artur Sobiech umknął uwadze obrońców. Jego soczysty strzał z 18 metrów zdołał jednak sparować Sebastian Przyrowski.

- Murawa na początku będzie w porządku, ale po kwadransie będziemy już grali na ziemi - przewidywał przed meczem Brzyski i jego słowa się sprawdziły. Z każdą minutą na boisku było coraz więcej kopania, a mniej grania. Piłka częściej szybowała w powietrzu niż wędrowała po boisku. - Ruch ładnie zaczął, dobrze konstruował akcje, a potem dał sobie narzucić sposób gry Polonii, która preferuje styl bez finezji - ocenił Jacek Zieliński, asystent Franciszka Smudy.

W dodatku mecz był bardzo szarpany, bo piłkarze obu drużyn co chwilę faulowali, więc sędzia Paweł Gil niemal nie wyjmował gwizdka z ust. Znacznie lepiej w drugiej połowie w tych warunkach radzili sobie gospodarze. "Niebiescy" nie potrafili zagrozić ich bramce. W ich szeregach na wyróżnienie zasłużył Rafał Grodzicki, bardzo pewnie radzący sobie w defensywie.

Ruch po dwóch wyjazdowych zwycięstwach z rzędu wywiózł tym razem punkt ze stolicy.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również