Polonia - Śląsk 0-0. Na Górnym Śląsku weekend bez bramek
27.02.2010
Sygnał do ataków dał... Jacek Kuranty. Defensywny pomocnik został pozyskany przez Polonię z Odry Wodzisław ledwie kilka dni temu, a dowodził grą zespołu z Bytomia! - Żałuję, że nie pokusiłem się w tej sytuacji o gola. Zrobiłem chyba wszystko tak jak należy. Niestety, piłka trafiła w nogę bramkarza - tłumaczył Kuranty, który potrafił zagrozić w ofensywie, ale przede wszystkim skupił się na destrukcji.
Odpowiedź Śląska była błyskawiczna, a niebezpieczne uderzenie oddał inny zawodnik, który tej zimy zmienił barwy. Mowa o Piotrze Ćwielongu. Skaba sparował piłkę, lecz ta trafiła w nogę Lukasa Killara i minęła nieznacznie bramkę. Serca co niektórych kibiców Polonii pewnie przyspieszyły rytm. - W drugiej połowie udowodniliśmy, że potrafimy stwarzać sobie sytuacje - wskazał "Pepe".
Na potwierdzenie jego słów przed kolejnymi szansami stanęli Dariusz Sztylka i Sebastian Mila. Żałować powinien szczególnie ten drugi, bo piłka jak po sznurku wędrowała między zawodnikami gości. Mila w końcu przyjął ją w polu karnym i... chybił. Pod drugą bramką najgroźniej było po uderzeniach sprzed linii pola karnego. Próbowali Tomasz Nowak i Peter Hricko. - Gdybym trafił piłkę czysto, to może padłby gol - żałował Nowak.
W wielu innych sytuacji gospodarzom zabrakło precyzji i dokładności przy dośrodkowaniach. - Było ich 14-15. Jeśli tylko będą warunki, to potrenujemy ten element w tygodniu - zapowiedział Jurij Szatałow. Trener Polonii nieoczekiwanie od pierwszej minuty postawił na Piotra Tomasika. - Marcin Radzewicz w ostatnim czasie nie prezentował formy z jesieni. Tomasik był po prostu lepszy - tłumaczył.
Jego kolega po fachu w przerwie zdjął z boiska Antoniego Łukasiewicza, obawiając się, że ten zostanie ukarany drugą żółtą kartką. Wszedł za niego Sebastian Dudek i... po dwóch napomnieniach powędrował do szatni. Polonia nie zdołała tego wykorzystać. - Ważne, że nie przegraliśmy - skwitował Nowak.
Konferencja prasowa
Ryszard Tarasiewicz (trener Śląska Wrocław): To był dobry mecz Śląska. Spotkały się dwa dobrze zorganizowane zespoły. Dziękuję chłopcom za wszystko. Podziękowania i szacunek dla tak licznie zgromadzonych kibiców z Wrocławia.
Jurij Szatałow (trener Polonii): Ciężko było sforsować obronę Śląska. Kiedy się udało, to brakowało dokładnych dośrodkowań. I tak słowo uznania dla chłopaków.
Odpowiedź Śląska była błyskawiczna, a niebezpieczne uderzenie oddał inny zawodnik, który tej zimy zmienił barwy. Mowa o Piotrze Ćwielongu. Skaba sparował piłkę, lecz ta trafiła w nogę Lukasa Killara i minęła nieznacznie bramkę. Serca co niektórych kibiców Polonii pewnie przyspieszyły rytm. - W drugiej połowie udowodniliśmy, że potrafimy stwarzać sobie sytuacje - wskazał "Pepe".
Na potwierdzenie jego słów przed kolejnymi szansami stanęli Dariusz Sztylka i Sebastian Mila. Żałować powinien szczególnie ten drugi, bo piłka jak po sznurku wędrowała między zawodnikami gości. Mila w końcu przyjął ją w polu karnym i... chybił. Pod drugą bramką najgroźniej było po uderzeniach sprzed linii pola karnego. Próbowali Tomasz Nowak i Peter Hricko. - Gdybym trafił piłkę czysto, to może padłby gol - żałował Nowak.
W wielu innych sytuacji gospodarzom zabrakło precyzji i dokładności przy dośrodkowaniach. - Było ich 14-15. Jeśli tylko będą warunki, to potrenujemy ten element w tygodniu - zapowiedział Jurij Szatałow. Trener Polonii nieoczekiwanie od pierwszej minuty postawił na Piotra Tomasika. - Marcin Radzewicz w ostatnim czasie nie prezentował formy z jesieni. Tomasik był po prostu lepszy - tłumaczył.
Jego kolega po fachu w przerwie zdjął z boiska Antoniego Łukasiewicza, obawiając się, że ten zostanie ukarany drugą żółtą kartką. Wszedł za niego Sebastian Dudek i... po dwóch napomnieniach powędrował do szatni. Polonia nie zdołała tego wykorzystać. - Ważne, że nie przegraliśmy - skwitował Nowak.
Konferencja prasowa
Ryszard Tarasiewicz (trener Śląska Wrocław): To był dobry mecz Śląska. Spotkały się dwa dobrze zorganizowane zespoły. Dziękuję chłopcom za wszystko. Podziękowania i szacunek dla tak licznie zgromadzonych kibiców z Wrocławia.
Jurij Szatałow (trener Polonii): Ciężko było sforsować obronę Śląska. Kiedy się udało, to brakowało dokładnych dośrodkowań. I tak słowo uznania dla chłopaków.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów